MG pisała o pracy i mi się też zachciało.

Z okazji zawodowego skafandrowego święta wywiązała się rozmowa,którą za chwilę przytoczę.

-Rafał a kim ja w końcu zostałąm?
-Hę?
-No wiesz W Życiu?
-Nauczycielką.
-Ale nie pracuję!
-Bo masz bogatego meża:D

I mi się smieje w kułak,no.

Z okazji przejazdu nieopodal domu dziecka wywiązała się kolejna.

-Rafał a może będę pracować w domu dziecka,jako wolontariuszka?
-Dobra.

Kolejna rozmowa wywiązała się wieczorem na kanapie,podczas oglądania filmu.

-Ojeju jejku jak ty świetnie drapiesz.Mmrrrr.Jak tak bardzo chcesz iść do pracy to ja ci będę płacić za drapanie chesz?
-Ile?

I tak z powodu pieniędzy moja kariera zawodowa legła w gruzach.
17 lat spędzonych w przeróżnych placówkach oświatowych poszło na marne,w dodatku na żadnym szczeblu nie było ani słowa o Drapaniu Męża!

I w sumie jestem zadowolona,bo przecież nigdy nie chciałam pracować.Mierzi mnie sama idea pracy i spełniania się w niej na równi z koniecznością pracy w celach urtrzymania się.Poprostu uważam,że praca jest Złem.Ja,która przepracowałam w życiu Dwa Dni.A pracę mam łatwą i przyjemną.Wieczorami-tak,że nie koliduje z moimi zajęciami w ciągu dnia.
Zapewne z możliwością awansu i podwyżki,ale nie rozmawialiśmy o tym jeszcze.
Pensję przeznaczam na własne wydatki,co nie różni się zbytnio od stanu Sprzed Pracy,tylko jest zalegalizowane w formie umowy ustnej,a ja mam poczucie spełniania się nie tylko jako kura domowa ale również Biznesłumen!
Które do szczęścia nie jest mi wcale potrzebne,ale zawsze to jakaś nowość.
Mężczyźni polują-kobiety pilnują ognia.
Tak było od zawsze i się sprawdzało,więc dlaczego miałabym z tego rezygnować?

Pewnie ciekawi jesteście pensji.A może tylko ja bym była ciekawa gdybym coś takiego przeczytała.Trudno i tak powiem.
Dostaję miesięcznie dwa i pół kafla.

W sobotę wydałam w empiku kawałek,kupiłam wszystko co mieli Gaimana a czego ja jeszcze nie miałam,Lux perpetua,kroniki Spiderwick + przewodnik terenowy po dziwnych stworach.I jeszcze Najgłupszy anioł.Tak jak podejrzewałam dział „literatura zagraniczna” jest sto razy mniejszy niż u Kota.
Nie szkodzi,teraz gdy Zarabiam,będę mogła ją częściej odwiedzać,czyż nie?

A jak Rafał odbierze chłopaków jedziemy na ciuchy,bo w sobotę jadę do Sylwii[to był komunikat oficjalny].

A w ogóle to Rafała nie można na chwilę spóścić z oka.Jak byłam we Wrocławiu,podstępnie kupił maszynę do pieczenia chleba.
W piątek jak spałam w ciągu dnia kupił mi ekspres do kawy!
EKSPRES!!!
No dobra,mógł zapomnieć,że nie piję kawy,za to ładny kupił,z resztą to trochę moja wina,bo jak widziałam go w sklepie nieopatrznie powiedziałam „Zobacz jaki ładny”.

Ech życie,idę się psychicznie przygotować do zakupów.Może przy okazji kupię zmywacz do paznokci?:)

ekspresn.jpg