Odwiozłam chłopaków i wracałyśmy z Weroniką do domu.
Nagle z zakamarków przystanku autobusowego wyłonił się pan policjant z samochodem i lizakiem i do mnie machnął zachęcając do zjechania,kontroli i konwersacji.

Przejrzał mi papierki i powiedział,że są nieco nieaktualne i że nie mogę dalej jechać,bo mi zabierze samochód i w ogóle.

A potem zauważył Weronikę,która jak to ma w zwyczaju widząc ciężarówkowca-lub w tym przypadku mundur-uśmiechnęła się promiennie.Normalnie jakby wyszło słońce na tylnym siedzeniu samochodu.
Bo dziś są chmury,jakby ktoś nie zauważył.

Pan policjant przemyślał kwestię zaboru samochodowego i mnie POUCZYŁ.

Poczułam się niezwykle pouczona i szybko zadzwoniłam do Rafała z wyrzutem na temat dostarczenia mi nieaktualnego środka transportu.Rafał organizuje pomoc,ale raczej nie pojadę dziś nigdzie tym rzęchem!

W ramach poprawy samopoczucia jadąc do domu zatrzymałam się przy sklepie spożywczym z postanowieniem nabycia napoju o którego próbę wyłudzenia został swego czasu oskarżony Wawrzyniec.
Pani przy kasie poprosiła o dowód.

Samopoczucie poprawione dwukrotnie.

***

Lech Czech i Rus.

lechczechirus.jpg

Najbardziej podobają mi się ich Konie.

Nie podoba mi się dziś ta mechanizacja i automatyzacja życia codziennego.W przeszłości po prostu zaprzęgłabym konia do powozu i pojechała po dzieci.
Konie się przecież nie przeterminowują,eh.