Pojechaliśmy kupić półkę na książki z sypialni,bo od kiedy rok temu zaksiążkowiłam półki na dole,nazbierałam 149 nowych,które ułożyłam na komodzie(najpierw pionowo potem poziomo)w siedem misternych i dość chwiejnych wierz,zwłaszcza te zewnętrzne i teraz nie mogę kupić nic nowego,bo boję się,że się wszystko po prostu spie Spadnie Na Podłogę.
Najnowszych 14 jeszcze nie zdążyłam przeczytać i leżą na osobnym stosie,dwie są u Marty,trzy u Haliny,jedną pożyczyłam mamie.Nowej książki kucharskiej nie liczę,bo leży w kuchni.
Ale i tak mam ciasno na komodzie.

Ale takiej samej półki nie było tylko biała,a ja chcę mieć komplet,co mnie niezwykle zasmuciło a Rafał wykorzystał to by wciągnąć mnie wgłąb.
Kupiliśmy pojemniki na zabawki i niebieską papierową lampę butelkową i wielbłąda.
Potem był ten zakątek z jedzeniem,Rafał wziął sobie dziwne mięso,które tam zawsze wybiera a ja 35 pulpecików z frytkami,ale zjadłam tylko 27,bo 8 mi zjadł Rafał jak nie patrzyłam,ale nic straconego jutro też jadę prawda?

Zakochałam się w zwierzęcej pościeli,ale chyba nie ma dużych rozmiarów,nad czym za wczasu ubolewam,żeby mieć większą radość jeśli okaże się,że jednak są,a jeśli nie będzie cóż,kupiękilka i poproszę mamę,żeby mi zrobiła jedną wielką.

ikeazwierzeca.jpg