skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 12.2006

    Co roku od jakichś ośmiu lat o tej porze obchodzimy urodziny Adama i prywatnie Dzień Matki.

    cyferkis.jpgcyferkisa.jpgcyferkisb.jpg

    swietadwaszesckaluza.jpgswietadwaszesckaluzaa.jpgswietadwaszesckaluzab.jpgswietadwaszesckaluzac.jpgswietadwaszesckaluzad.jpgswietadwaszesckaluzae.jpgswietadwaszesckaluzaf.jpgswietadwaszesckaluzag.jpgswietadwaszesckaluzah.jpg

    Sekrety świata kałuż

    I moje ulubione

    swietadwaszesckaluzai.jpg

    Dziś chcę pokazać piękno polskich lasów.

    swietadwaszesclas.jpgswietadwaszesclasa.jpgswietadwaszesclasb.jpgswietadwaszesclasc.jpgswietadwaszesclasd.jpg

    A to jakaś taka dziura po prostu.

    swietadwaszescpianka.jpg

    Niektórzy sztywno stoją

    swietadwaszesclistki.jpg

    Niektórzy smętnie powiewają

    swietadwaszescczekolada.jpg

    Niektórzy objadają się czekoladą:>

    ***

    Bilans po świętach

    -stłuczone prawe kolano
    -wielki siniak na lewej goleni
    -obolałe cztery przedostatnie żebra z prawej strony
    -siniak w okolicach nerek
    -tajemniczy ból prawej łopatki

    A to (prawie)wszystko przez spanie na kanapie zamiast w łóżku.
    Normalnie królewna na ziarnku się ze mnie zrobiła na starość:|

    swietadwaszescjablonka.jpg

    jabłonka

    swietadwaszescjablonkaa.jpg

    Jabłka w tym roku postanowiły,że zostają do wiosny.
    Usiadły i siedzą.

    Nie wspomniałam chyba,że spadł śnieg,prawda?
    Spadł,mizerny,ale że koniec grudnia bez śniegu zupełnie się nie liczy więc zaliczyliśmy.

    Rano pojechaliśmy na spacer,ten do lasu na grzyby.
    Jadąc zupełnie boczną i nieasfaltowądrogą spotkaliśmy dwóch przedstawicieli soli tej ziemi,którzy opstrzegli nas przed Koleinami.
    Ostrzeżenie okazało się prawdziwe i musieliśmy zawrócić.Sół ziemi sugerowała,że skoro jedziemy tak nieodpowiednią drogą „wiadomo po świętach” zapewne Rafał się nawalił i boi się patrolu policji,ale na tej drodze(tej drugiej)i tak nigdy nie stoją.
    Ah ludzie są tacy dla siebie życzliwi w ten magiczny czas,aż serce rośnie!

    Zdjęcia w zasadzie byłyby wcześniej,ale znów nie spałam do rana a jak się obudziłam była 11:34 więc wiecie…

    swietadwaszesce.jpgswietadwaszescf.jpgswietadwaszescg.jpgswietadwaszesch.jpgswietadwaszesci.jpgswietadwaszescj.jpgswietadwaszesck.jpgswietadwaszescl.jpg

    Mogłabym napisać,że przyszli,zjedli,prezenty się rozdały i poszli,ale to nie do końca tak.

    Zaczęło się od tego,że moja mama postanowiła,że nie chce urządzać świąt u siebie,więc zrobi u mnie.
    Na pytanie czy Rafałowi podoba się jej pomysł odrzekłam „o tak bardzo,skakał z radości” a ona się jeszcze ucieszyła.
    Szczerze i niewinnie.

    eh

    Więc przyjechali i należało poustawiać jedzenie na stole.
    Ja niosłam talerszysko pierogów,a ponieważ jestem słaba a one tak kusiły…
    Pięć w drodze z kuchni do stołu.
    Jeden na metr.
    Zdaża się.
    Podczas posiłku właściwego zjadłam jeszcze 10 i dwa kawałki ryby w śmietanie zapiekanej z pieczarkami i serem.Słuszne kawałki,dodam.

    Dzieciaki zostały odesłane na samą Górę w celach mikołajowo-poszukiwawczych a ten drań wszedł drzwiami,zostawił prezenty i od razu umknął.Na szczęście zadzwonił,niestety zejście z Samej Góry na Sam Dół tylko mi zajmuje 0,3 sekundy,tak,że jak zbiegli,po Mikołaju nie było śladu.
    Oprócz tego podchoinkowego.

    Pod koniec rozpakowywania w związku z dużą ilością jedzenia wewnątrz położyłam się na kanapie i zasnęłam.
    Zanim goście uporali się z tortem imieninowym i kawą.

    Rafał obudził mnie około 21.
    Dzieci poszły spać.
    Rafał zasnął na kanapie a ja oglądałam filmy lecząc swój chory brzuszek litrami wody.

    Pod koniec pierwszego byłam już gotowa na kiszone oliwki z migdałami i opakowanie mini kuleczek mozarelli.

    Następnego dnia wstałam po 11-tej z uwagi na skomplikowane procesy trawienne,oraz możliwe też również,że dlatego,iż spać poszłam po 4-tej.

    Następnego dnia był poniedziałek i obiad u moich rodziców.
    Niestety moja mama niedokładnie powycinała żyły krwi z piersi i mi się szybko odechciało.

    Za to wieczorem znów zjadłam michę pierógów i resztę ryby i znów umierałam przez jakieś pół godziny,póki Rafał nie przyniósł mozarelli z bazylią,śledzi i kiszonych ogórków.
    A w międzyczasie zjadłam borowikową zupkę chińską-pycha.

    Dziś odwiozłam rodziców na dworzec i pojechaliśmy do lasu na grzyby.
    Alek nalegał.
    Znaleźliśmy wiele.

    Po południu pojechaliśmy całą bandą do kina.
    Po Sezonie na misia byłam fanką niebieskiego jeża.
    Od dziś-ślimaczków.

    A zdjęcia jak pozmniejszam.Ale raczej po 21-szej niż po dobranocce.

    ***

    swietadwaszesc.jpg

    Rozczula mnie żyrafa

    swietadwaszesca.jpg

    Z cyklu-potrawy wigilijne

    swietadwaszescb.jpg

    Kot walczy o prezenty

    swietadwaszescc.jpg

    Jak ładnie zapakować rower?

    swietadwaszescd.jpg

    Ostrzeżenie tłumaczone prosto i doskładnie z japońskiego.

    Kupiliśmy radio.Dwa właściwie.
    Adam włączył sobie Trójkę i razem z Rafałem słuchali Obywatela GC.
    Alek na swoim ustawił Program Drugi i zasłuchał się w operze,twierdząc,że to jego ulubiona muzyka.

    upiorwoperze.jpgWFDF skafander_ przedstawia:Upiór w operze

    ***

    Z ostatniej chwili

    Bartek przygotowuje kompot.

    Alek-Bartek co tam masz?To dla Mikołaja?
    Bartek-Poniekąd też.
    Ewelina-To napój Aleczku.
    Bartek-Ej,czemu zdradzasz niespodziankę?!
    Adam-Aperitiff?

    Kto czytał zrozumie tytuł odpowidnio:)

    szczuryjogurt.jpg

    Fukawka jest wielkim fanem jogurtu.
    Lucek zachowuje dystans.

    pedzielony.jpg

    Pęd zielony

    solkolorowa.jpg

    Adam zrobił kolorową sól w prezencie dla obojga rodziców.

    diabelskaroznorodnosc.jpg

    diabelska różnorodność,od lewej:
    Azazel,Naamath,Moloch,Lilith,Sachmet,Metztli,Behemot.

    jaselkan.jpg

    Adam w diabelskim towarzystwie.

    I dlatego bez zdjęcia.
    Będzie jak Rafał wróci i pousuwa cośtam.

    Wczoraj były jasełka i Adam występował jako Kupiec.

    ha

    W tym czasie jak nas nie było przyszedł sobie goniec i zostawił paczkę.
    Spryciarz jeden.

    Pochodzenie paczki wyjaśnił dołączony list na niebieskim papierku i Dzierżka została Mianowana Ekspertem Nadzwyczajnym do spraw Lalkarstwa i Klockarstwa.

    Weornika nie chciała się z paczką rozstać nawet podczas kolacji co w połączeniu z moim dążeniem do zostawianie paczki zaowocowało długim i głośnym sprzeciwem a na koniec potokiem łez i złożeczeń.

    Dziś wstała i zarządała”lala,kotka”

    Bo królewna nie jest sama,królewna ma kotka,a lalki i kotki Weronika bardzo.

    Dostała i zniknęło mi dziecko na dwie godziny.Czesała,układała do snu,znów czesała i wiele innych rzeczy,które robi się z królewną i jej kotką.

    Adam zdradził mi w tejemnicy,że zna Brzydkie Słowo.
    Co bardziej wrażliwi proszeni są o zamknięcie oczu albo udawanie,że nie widzi tego co zaraz napiszę.

    Brzydkie Słowo brzmi „psia kość!”

    Sprawa jest poważna,w końcu Alcesta chcieli za to wyrzucić ze szkoły.

    A teraz czytam Najlepsze co może przytrafić się rogalikowi.Pół roku szukałam tej książki a Bartek po prostu kupił ją w Olsztynie za 9 złotych.


    • RSS