skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 3.2007

    Skafandra spakowała się.
    Wzięła dziecię pod ramię.
    I zniknęła z pola widzenia.
    Doprawy nikt z was nie zauważył,że mnie nie ma?

    umg.jpg

    Polak w pociagu-klasyka.

    umga.jpg

    Polak w gościach-klasyka również.
    (krab dystretnie muska udo:>)

    umgb.jpg

    No to teraz wam opowiem.
    W Wielkim Mieście faceci są na niższym etapie rozwoju.
    Żaden nie ustępuje miejsca siedzącego,kobietom w ciąży czy z dzieckiem.
    Wcześniej rozmawiałyśmy o tym,że zazwyczaj ustępują miejsca kobiety w wieku naszych matek i tak jest w istocie.
    Hańba,wstyd i sromota.

    Jadłyśmy sobie spaghetti i rozmawiałyśmy o tym o czym rozmawiają Matki Z Dziećmi.
    O seksie oczywiście.
    Cały dzień:>

    Gabrysia była nieco zdziwiona na początku.
    W końcu jesteśmy zadziwiające trzeba to przyznać;)

    Jakby ktoś się jeszcze nie zorientował wydażył się Incydent Z Wózkiem:)
    Tylko MG nie napisała,że wszystkie zgromadzone matki nie okazały współczucia i turlały się ze śmiechu:)

    I tak oto zainaugurowano Sezon.
    XVII Spotkania Blogowe.

    Ci,którzy nieopatrznie podali adres Nieznanym Osobom Przez Internet(NOPI)
    Strzeżcie się.

    Nie znacie Dnia ani Godziny:>

    ***

    W drodze powrotnej wpadłyśmy do odjeżdzającego pociągu a tam niespodzianka.
    Przedział dla matek z dziećmi zajmują w najlepsze rozparci swoimi ciałami Czterej Faceci,i żaden się nie ruszy widząc taką na przykład matkę z dzieckiem jak ja-chociaż w pociągu było dużo wolnych miejsc.

    Widocznie nie umieli czytać.

    Na szczęście przedział dla matek jest tuż obok przedziału służbowego.

    Kierownik pociagu-bardzo miły pan-przyprowadzony na miejsce zbrodni,ponarzekał na pasażerów i powiedział,że w takim razie otworzy nam inny przedział.

    Jak powiedział tak uczynił.
    Poprosiłyśmy o bilety i od razu dostałyśmy.
    Poprosiłyśmy też o wodę i woda się znalazła.

    Naprawdę miły pan.

    Przez całą drogę nikt nam nie przeszkadzał.
    Weronika padła około 20-tej,bo nie spała w dzień-wiecie Natłok Wrażeń:)

    Wszyscy zachwycają się nową kurtką.
    Adam najszybciej rozszyfrował mix.
    Po antence:))))

    umgc.jpg

    vip-ki to my:)

    czerwonasukienkaip.jpg

    Cóż kryją małe rączki?

    czerwonasukienkaipa.jpg

    Cóż ach cóż to może być?

    czerwonasukienkaipb.jpg

    Ależ to Pierścień z poniższej notki!

    ***

    A teraz tajemnicza zagadka.

    Weronika wcieliła się w husarkę.
    Gdzie?

    husarka.jpghusarkaa.jpg

    Leje się ze mnie.
    Cieknie.
    Kapie.

    Wystarczyło kilka cieplejszych dni,trochę słońca i spacerów na Świerzym Wiejskim Powietrzu i płynę z nosa.

    Siennie.

    Jakaś podła trawa(bo nie podejrzewam sosen w lesie)postanowiła się pylić.
    Wlecieć mi do nosa i się upłynnić.
    Bez sensu.
    No co jej to dało?

    ***

    Mama jest Interesująca.

    Gdy się obudziła i usłyszałam cichutkie piski szybko położyłam się w sypialni i „spałam”.
    Piszcząca piskaczka,wyszła z pokoju,zlokalizowała mnie i przyszła się tulić.
    Potem zauważyła Pierścień i przez pół godziny próbowała go zdjąć.
    Ciągnęła,przekręcała,przemawiała do niego czule,a on uparcie tkwił na palcu.
    W końcu powoli zaczęła zsuwać i jednocześnie kręcić aż w końcu się udało.
    Ach co za radość!

    Otworzyła mi palcem oko i powiedziała.
    -Mamo to ja!

    ***

    lalawiosnaroz.jpg

    Po spaniu-fryzura jak zwykle W Nieładzie.

    Jak szybko można zjeść kilogram żelek,mając do dyspozycji,trójkę dzieci własnych i kilkoro przychodnich?

    kilozeliste.jpg

    Obudziła mnie Weronika.
    Śniadanie dał im Rafał.
    Ubieramy się,każdy jak tam potrafi na swój sposób i w ogóle,taka Poranna Krzątanina.

    -Ewelina,który garnitur mam założyć?
    -A skąd masz?
    -Dostałem.
    -Obojętnie,wszystkie są takie same.
    -Ale ten ma paseczki?
    -Może być.
    -A ta koszula pasuje?
    -Mhm.
    -A krawat?
    -Też.(kupić Rafałowi nowy krawat po południu)

    Adam w szkole,Jedziemy nakarmić szczury.
    Oba spały.

    Potem do sklepu,bo zapomniałam wczoraj karty,jak kupowałam kiełbasę na ognisko.
    Pani przeprasza,bo to jej wina,bo położyła na kasie zamiast mi oddać.
    Ależ nie ma problemu,cztery paszteciki z grzybami poproszę.

    W domu zupa i teletubisie.(straszne potwory,no jak to się może podobać,gust mi dziecku wypaczą!)

    Pranie.

    Jedenasta.
    -Weronika chcesz zupę?
    -Tak.

    To jemy zupę i idziemy spać.

    Telefon.

    -Ewelina odebrałaś!!!!
    -Acha(szybkie spojrzenie na nieodebrane-9)cześć Bartek.
    -Źle wpisałem pin i mam zablokowany telefon,w domu jest ta kartka i tylko ty możesz mi pomóc.
    -Jak będę odbierać chłopaków,bo teraz usypiam Weronikę,ok?
    -Dobra,puść sygnał.

    Zasłaniam okno,pytam czy śpi dziś ze słoniem,odpowiedź twierdząca.
    Kładę się obok i czytam książkę.
    Ona myk na lewy bok i śpi.

    Kończę książkę i odkładam ją na stos(zamiast na półkę,której nie mam)i zaczynam następną.

    Śruba przychodzi,przez chwilę ugniata podłoże i zasypia.

    To właściwie ja też może się położę.

    14:30-Weronika wstała i tuli się do kota,kot mruczy conajmniej jak diesel i mnie budzi.

    Jedziemy po chłopaków.

    Najpierw Alek,potem Adam.
    Macham mu ręką z ulicy,żeby przyszedł,bo jest na podwórku.
    Jedziemy szukać kartki.To blisko.

    Telefon mi mówi,że połączenie nie może być zrealizowane,pewnie rozładował mu się telefon,to szukam sama,ale się nie udaje.
    W końcu wpadam na pomysł,że skończyła mi się karta i się doładowuję.

    Bartek oddzwania i mówi gdzie szukać.
    Znajduję i podaję mu puk.

    Jedziemy na zakupy(krawat).

    Karta w bankomacie odmawia posłuszeństwa.
    Wielokrotnie,mimo zmniejszanej sumy do wypłacenie,przy 50 zł w głowie zaczyna świtać Myśl.

    Telefon do Rafała.
    Fajnie,że odbiera.

    sesemes „zadzwoń do żony”

    -Cześć.
    -Cześć,kazałam ci wczoraj przelać pieniądze na inne konto,posłuchałeś mnie prawda?
    -Tak.
    -Źle zrobiłeś.

    Jedziemy do sklepu i kupujemy bułki na kolację.

    Wracamy do domu.

    -Ewelina idę do Maćka.
    -Praca domowa?
    -Dzisiaj nic.
    -Ok.

    Weronika i Alek jedzą bułki,on z masłem,ona z mięsem.

    Wyjmuję i rozwieszam ścierki.
    Pranie nr 2(może tym razem czerwone?nie beżowe lepiej)

    -Idziemy na spacer?
    -Tak!

    Krótka pogawędka z sąsiadką na temat szkolnictwa.

    Alek wącha każdy napotkany kwiatek.
    Weronika idzie na spacer z kamieniem,który znalazła od razu za płotem.

    Spotykamy Justynkę i Michała.

    W planach jest plac zabaw,ale za zimno się zrobiło.

    Alek znajduje dość pokaźny skalniak i wącha.Ja robię dzieciakom zdjęcia.

    Przybiega kobieta.

    -Czy moghłaby pahni nhie pozhwalać dzieciom nihszczyć mohjej phracy?

    Patrzę na nią jak na głupią i nic nie mówię,choć słowa cisną się do ust(och jak bardzo się cisną).
    -A ja znalazłem pani kwiatek!
    (zadowolony i wesoły)
    Kobieta zaczyna coś jeszcze mówić,ale odchodzimy i mamy ją w(…).

    -Alek zerwałeś jakiś kwiatek?
    -No co ty wąchałem tylko,ten żółty pięknie pachniał)

    (słowa pod adresem histeryczki znów się cisną)

    Spotykamy Adama z Maćkiem.
    -Szukaliśmy pani po całym osiedlu!
    Adam już się Niepokoił.

    Chłopaki idą na rower.

    -Wróć przed 19-tą.
    -Dobra.
    (na pewno się spóźni)

    Wracamy do domu.
    Weronika składa swoje kamienie do wiaderka.

    Myjemy ręce,a niektórym też buzie.

    -Chcecie coś jeść?
    -Krakersy?
    -Dobra,nałożę wam do miski.
    -Co chcecie na kolację?
    -Bułkę z masłem!
    -Dobra,ty dostaniesz bułkę z masłem i sok,a Weronika bułkę z rybą,dobra?
    -Dobra.

    Idę na górę napisać co się dziś wydażyło(rz?).
    Maluchy się bawią.

    Za chwilę wróci Adam(lub za dwie).
    Usmarzę rybę i obejrzymy dobranockę.
    Bardziej oni niż ja,ja sobie poczytam.

    Zbieram suche ścierki.
    -Kto zabrał ścierki z kaloryfera?
    -Ja:)
    -Weronika gdzie są ścierki?
    -Tam.

    Rozwieszam pranie i aktualizuję.
    Właśnie wrócił Adam(19:30-a nie mówiłam).

    Potem zaplanowana jest zabawa plasteliną,wielka trójosobowa kąpiel i do łóżek.

    Metoda położeniowo-gaszącoświetlisto-wychodzeniowa działa doskonale.
    Zasypiają od razu.

    Potem wróci Rafał,będzie zmęczony i będzie marudził,że coś tam jeszcze musi zrobić,ale zaśnie na kanapie,a ja go będę drapać.

    Ostatnio zasypiamy na dole,potem ja budzę się o drugiej albo trzeciej w wyniku tajemniczych i psychodelicznych snów i ciągnę go na górę,ale tym razem się nie dam,mam zmaltretowaną prawą połowę ciała przez te Wieczory.

    ***

    undiadela.jpgundiadelaa.jpgundiadelab.jpg

    Weronika upiekła sobie kiełbaskę:)

    undiadelac.jpgundiadelad.jpgundiadelae.jpgundiadelaf.jpgundiadelag.jpg

    king lion

    undiadelah.jpg

    kamień spacerowy

    undiadelai.jpg

    Od kiedy na zewnątrz jest Prawie Lato,oraz Słońce,osoby nieletnie płci pięknej zmieniły garderobę na Róże,Błękity i Fiolety.

    lionrozowy.jpg

    Rano rodzina szpaków żerowała w naszym ogrodzie.
    Śledziły ją uważnie trzy pary oczu.
    Alka,Weroniki i Śruby.
    Rytmiczne falowanie ogona zdaje się świadczyć,że wiosna się zbliża a Urodzeni Mordercy czują zew Instynktu.

    Rafał padł jak kawka tuż po 21-szej.
    Dzieci ułożone w ciemnościach padły również.
    Poszłam czytać książkę.
    I skończyłam o pierwszej w nocy.

    Rano moje Sprytne,Chytre i Podstępne dzieci,postanowiły nas nie budzić.
    Zwyczaj budzenie rodziców,wskakiwanie im do łóżka i ciągnięcie na śniadanie z płatków kukurydzianych to jakaś telewizyjna ściema.

    Podłe słońce wdarło się przez okno w łazience i obudziło nas o 7:30 swoimi Świecącymi Promieniami.
    Dość bezczelnie.

    Dzieci ubrane w te pędy i zapakowane do samochodu udały się do sklepu,a potem do przedszkoli i szkół.
    Adam poszedł na drugą lekcję,bo już na prawdę nie było sensu się spóźniać.

    Weronika została z Alkiem w grupie a ja odwiozłam Adama.

    Znalazłam ją w Kąciku Lalek.
    Była średnio zadowolona,że ją zabieram.
    Dziś w przedszkolu jest konkurs teatralny.
    Nasze wystawia pantomimiczne króliki.

    E coś jeszcze chyba chciałam napisać.
    Coś o czarnej,bezdennej odchłani.
    No bo słuchajcie.
    Moja Jedyna córka,ma oczywiście przydomek Najmłodsza(w skali całości)
    ale jest też Ostatnia(chronologicznie).
    To bardzo przygnębiające,nie sądzicie?
    Nikt nie chce być ostatni.
    Nie ukrywam,że też jestem Ostatnia z Rodu,co jednak nie ma większego znaczenia,bo ród i tak był na wyginięciu,tak,że ktoś Musiał być ostatni.
    Nie czuję się z tego powodu jak mamut.

    Statystycznie mam 33% szans,że kolejne będzie dziewczynką.
    Fajnie byłoby mieć kilka.

    ***

    drewnianeplytki.jpgdrewnianeplytkia.jpgdrewnianeplytkib.jpgdrewnianeplytkic.jpg

    Obudziałam się o trzeciej.
    Na dole.
    Kiedy przyszedł Adam i zawisł jak leniwiec na górnej części kanapy.

    Rano dzieci wstały 15 po siódmej.
    To znaczy tak na prawdę to nie wiem kiedy wstały,Weronika obudziła mnie gumowym miśkiem i spytałam Adama,która godzina i była ta właśnie.

    I co?
    Dzieci mi wysdrowiały.
    Rafał powrócił rano zamiast w nocy.

    I co dalej?
    Mam w domu Zero dzieci i Zero męża.

    Zabrał mi Weronikę i pojechał załątwiać Swoje Ważne Sprawy i odebrać chłopaków.

    Mam dziwne wrażenie,że kupię Adamowi wędkę(ten błysk w oku gdy oglądał gazetkę LIDL-a)

    Pamięta ktoś jeszcze fioletówkę?

    fioletnikib.jpgfioletnikic.jpgfioletniki.jpgfioletnikia.jpg

    Taki piękny dzień.
    Słońce świeci.
    Ptaki śpiewają.
    Rano przyleciały dzikie gęsi.
    Kot wrócił z podwórka brudny jak sto pięćdziesiąt.
    Chyba pójdę spać.

    Stało się tak,że w piątek pod nieobecność Rafała,którego nie było położyłam dzieci spać.
    Zgasiłam światło i…Sobie Poszłam.
    Na górę,skończyć kolejny odcinek Przystanku.
    O ile Alek raczej by nie wyszedł,byłam pewna,że Weronika pozbawiona Mnie,złoży Wniosek o natychmiastowe przybycie.

    Ale nie.

    Przyszła po chwili,powiedziała,że boli ją oko,dostała w oko buziaka i poszła spać.

    SAMA.

    Rano dzieci obudziły się po siódmej,co świadczy jednoznacznie o prawdziwości mojej teorii,jakoby to Rafał był elementem budzącym dzieci bladym świtem.

    Od razu pochwaliłam się Rafałowi telefonicznie.

    W sobotę powtórzyłam manewr.
    Z identycznym skutkiem.

    I teraz wnioski.

    Moje duże dzieci,do spania potrzebują tylko ciemności.
    Sprawdzając czy są przykryte(bo wszystkie poniżej 5 roku życia walczą nocami z kołdrą dość skutecznie)a nie były,wdepnęłam lekko w Weronikę,będącą poniżej poziomu spania.

    Oraz,że wcale,zupełnie nie potrzebują Mnie.
    W dodatku zasypiają w ciągu pięciu minut.

    Nie muszę chyba wyjaśniać,jak Bardzo,Strasznie mi z tego powodu Smutno:>

    ***

    Słoneczność pogodowa nastraja spacerystycznie.

    bankiispacer.jpg

    bańki

    bankiispacera.jpg

    i spacer

    bankiispacerb.jpg

    w okolicach domu znaleziono bezpańskie jabłko

    bankiispacerc.jpg

    i muchę odpoczywającą na nim

    bankiispacerd.jpg

    Alek znalazł Piękne Zwierzę

    bankiispacerf.jpg

    oraz Piękny Kwiat Pachnący Pięknie

    bankiispacere.jpg

    ja znalazłam takie coś,ciekawe gdzie brakuje?

    bankiispacerg.jpg

    i bazie za płotem

    bankiispacerh.jpg

    i nie wiedziałam,że są takie oleiste z bliska

    bankiispaceri.jpg

    jarzębinka

    Doprawdy oburząjące.
    Jeszcze śnieg do końca nie stopniał a te cholery już się obudziły.
    Nie cierpię łagodnych zim,bo mróz nie wymraża tych potwornych chmar,które zgodnie uważają,że jestem najsmaczniejsza,słodka,soczysta,orzeźwiająca.
    Rozumiem do czego im jestem potrzebna i jest to tym bardziej odrażające.
    Któż nie chciałby się rozmnożyć ze skafandrzej krwi?
    Owszem pochlebia mi to,ale nie będę się maniakalnie obrzerać pietruszką,tylko dlatego,że komuś smakuję!

    Latają wszędzie te wstrętne dziady i Bzyczą.
    Jest to jedyny-oprócz dzieci*-dźwięk,który budzi mnie ze snu.
    W całkowitych ciemnościach potrafię zlokalizować bzyczącego stwora i bezlitośnie uśmiercić przy próbie krwiopijstwa.

    Jem rogalika z nadzieniem szampańskim.
    Pyszny.
    Powinniście spróbować.
    Wiecie,że długość naczyń krwionośnych człowieka ma długość 100 tys.kilometrów?
    A krew płynie z prędkością 30 cm/sek?

    *-jeżeli wyczerpują mi się baterie w ciągu dnia to nawet dzieci mnie nie budzą,sprawdzają tylko czy śpię i idą się bawić do swojego pokoju.

    helikomar.jpg


    • RSS