skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 11.2008

    -Podrapałaś się.
    -Bo mam suchą skórę,przynieść oliwkę?

    ***

    -A mi się śniło,że byłam kucykiem!
    -I co robiłaś?
    -…Jadłam trawkę…
    -A mi się śniło,że byłem wojskiem i rozwaliłem wszystkich wrogów!

    ***

    -Ewelina możemy napisać list do Mikołaja?
    -Ja też chcę-mimo wczesniejszych zapewnień o mikołajowej niewierze.
    -Dobra i co napiszesz?
    -Ja chcę wojsko i armatę i bazukę!
    -A ja dwóch siostrzyczków!
    -Ach tak hmm to trochę skomplikowane wiesz.
    -Musisz wybrać coś REALNEGO,zabawkę albo książkę-wtrącił się dziesięcioletni głos rozsądku

    ***

    Po prawdziwej anginie spodziewałam się większych fajerwerków.
    Doprawdy.
    Chyba dostałam wybrakowany egzemplarz.
    W dodatku nikt się nie zaraził.
    Czuję się oszukana.

    Uprawiam pulpety w sosie pieczarkowym z makaronem.
    Na kolację.
    Zjadłam dziś chińskie danie.
    Z chińską marchewką,chińskim porem,chińskim grzybem i chińskim meblem.
    Kurczak również chiński był.
    Kallipsa się teraz naucza różnych przydatnych w życiu nastolatki przedsiębiorczości więc pewnie wie jaki jest aktualny kurs chińskiej marchwi za kilogram w hurcie.

    Uprawiam też kaszel na zmianę z wycieraniem nosa.

    prasowanie nadal/wciąż niemożliwe
    jak te koty szybko się uczą!

    dawno nie robiłam nic z papieru
    papeteria
    ktoś ma ochotę?
    różne wzory i kolory

    tru-skaf-ki to jedne z najbardziej upartych organizmów na świecie

    niektóre koty dały się zwieść i myślą,że jest wiosna
    dlatego są takie żwawe i harcują

    Po pierwsze był piątek i postanowiłam posprzątać dom.
    Widocznie wcześniejsze doświadczenia z pracą poszły sobie w las,bo:
    Zaatakowało mnie łóżko gdy miziałam podłogę pod nim mopem,może ma łaskotki,ale to jeszcze nie powód żebym ja miała rozoraną dłoń.

    Uszkodziłam też wał,nigdy nie przypuszczałam,że będę mieć jakikolwiek WAŁ jeśli już to wałeczek tłuszczu-do którego oczywiście nie przyznam się nawet na chińskich torturach-ale okazuje się,że mam wał i że się on uszkodził w skutek Urazu.
    Jak/Czym uraziłam palec nie mam pojęcia.
    Teraz środkowy lewy palec pali mi się ropą i posiada bardzo brzydką nazwę.
    Jeszcze po łacinie to pół biedy,ale kto chciałby mieć ZANOKCICĘ?!
    Nie wiem kto wymyslał te nazwy,ale musiał być zboczony.
    Na zapalenie płuc nikt nie mówi płucocica,albo zapalenica wyrostkowcica,zapalenica gardlica tym bardziej.
    Moczę się w sodzie oczyszczonej i

    (werble)

    Od rana mam anginę,bo podczas sprzątania wietrzyłam całe mieszkanie.
    Za to nie muszę osobno antybiotykować palca,bo weźmie soebie trochę z tego co łykam.

    Brawa dla tej pani.

    ***

    ewolucja
    w łańcuchu brakuje minolty,która robi zdjęcie,
    ale i tak wiadomo o co chodzi

    panna wybiera się na przejażdżkę

    suknie spotkały się na poddaszu
    wieczorem będzie bal

    gigantczne kredki
    albo domowej roboty broń antywampiryczna

    od babci
    motyle

    słońce weszło na schody i odkryło szpilki

    Idę pozdychać w sypialni.
    Dziwnie mi się pisze bez jednego palca:|

    Bo nie powiedziałam,że Bartek kupił mi lampkę,prawda?

    To kupił.
    Mam i się zabawiam.

    Nie wiem gdzie trzymacie komputery,ale pod biurkiem też można się całować.
    Co nie?
    Dzień pod znakiem witaminy Ce.

    Wraz z mężem dostałam brata.
    W pakiecie.
    Wiem,ogólne skojarzenia mają wydżwięk polityczny,ale to nie moja wina.
    Skafandra swojego własnego,prywatnego brata nie dostała więc się cieszy.
    Zwłaszcza,że brat przyszyty trzyma sie lepiej niż niejedna oryginalna siostra.
    Wiecie silniejsze spojenie.
    Frotka konsekwentnie odmawia współpracy,a trudno grać w kulki samemu.
    Chociaż prawdopodobnie byłaby to najbardziej emocjonująca gra na świecie.
    Zadzwoniłam do Bartka i opowiedziałam mu o swoim problemie.
    Pojechalismy do Legendy i nażarliśmy się jak norki.
    Potem wyznałam mu,że Rafał zupełnie i wcale nie chciał mi wypożyczyć piątego elementu.
    Bartek kupił mi płytę.
    Potem okazało się,że B jak brat nie ma kołdry a ja wody.
    Na drugim końcu miasta kupiliśmy wodę,kołdrę,poduszki.
    Oraz pościeli.
    Bartek wybrał zieloną a na mnie spojrzała taka jedna kolorowa i tak cichutko szeptała”weź mnie do domu”
    albo „przygarnij pościel” bo nie słyszałam dokładnie.Wiedziałam,że musimy być razem!
    Bartek kupił mi pościel.

    Jeszcze bardziej potem postawił mi pasztet a na końcowy potem odwiozłam go do domu i wróciłam do swojego.
    Mam dziwne przeczucie,że śpię dziś z Alkiem.

    Zdjęcia jutro.
    Jeśli spadnie śnieg.

    legenda

    niewiele,doprawdy znikomy był to opad

    metoda małych kroczków przyzwyczajam Magdę Em do posiadania kota
    krowa nazywa się Chodnik

    musiałabym być osobą bez serca żeby ją tam zostawić w zimnym świetle jarzeniówek
    a serce mam jak dzwon mimo że nie jem flory tylko prawdziwe masło
    z prawdziwej krowy

    poza tym ładnie się komponuje z kotem

    Dodzwonić się do Rafała w godzinach Jakichkolwiek to mont everest sama-już-nie-wiem-czego.
    Na sesemesy z kallipsą stracę majątek i zyskam odciski na opuszkach.

    Jest mróz.To wiadomość oficjalna i sprawdzona organoleptycznie,chyba uruchomię kominek,bo doprawdy.

    frotka?

    jestem królikiem i udaję,że mnie nie ma,może nikt nie zauważy?

    ptysia dostałam

    mam rękawiczki jak Alek

    mam talent
    potrafię spać nawet na mieczu

    Upewniwszy się,ża banda i wszystkie koty śpią wymknęłam się(wymkłam?) i pojechałam do biura.
    Ach te szalone,nocne eskapady-niezapomniane wspomnienia z młodości,kiedy to niestraszne mi były wilki,mroźne wiatry,zacinające deszcze i inne nieszczęścia atmosferyczne.
    Nie rozumiem jak to się stało,myslałam,że umrę na zimność!
    Gdzie jest śnieg?No ale po co ja pytam,przecież w Suwałkach jest.
    Marzną mi części.
    Te najbardziej wystające.
    A że najbardziej wystającą częścią skafandrociała jest Nos,marznie mi on.
    Nie mam warstwy izolacyjnej,a tam gdzie mam to jej nie potrzebuję.
    Więc marznie mi ten nos i jeszcze palce u rąk.
    Jak na złość obu.

    Zawiozłam Rafałowi kotleta.
    I mozarellową sałatkę z pomidorami i szynką szwardzwaldzką.
    I widelec*

    Przelazłam przez płot.
    Tak wiem,nieeleganckie słowo,ale sposób w jaki przemieściłam się z punktu A-przed płotem,bo punktu B-za płotem nie miał w sobie wiele finezji,uwierzcie.
    Potem jak myszka otworzyłam drzwi i wśliznęłam sie po schodach jak duch normalnie.
    Mnie i Rafała dzielił mnie jeszcze tylko Zdraliwy Bezchodnikowy Korytarz!
    Jak różowa pantera zakradłam się,ale bez charatkerystycznych efektów dźwiękowych towarzyszących skradającym się różowym panterom i och/ach/ależ drzwi były zamknięte.
    Zmróżyłam oczy,bo wiecie nie wiadomo kogo mozna zastać za zamkniętymi drzwiami,ustawiłam widelec w pozycji atakująco-obronnej**i czekałam.
    Ale niedługo,Rafał wstał i mi otworzył.
    Dostał jedzenie,ucieszył się i zauważył.
    -Dlaczego jesteś bez butów?
    -Bo chciałam żebyś mnie nie usłyszał,a co usłyszałeś mnie?
    -Nie.

    A potem wracałam i było pustawo.
    Za to widziałam jak strzałkonakłądacze robią swą powinność.
    Smagają ogniem niewinne strzałki i posypują jakimś proszkiem do tego.
    Jeszcze dalej spotkałam chłopięcie przy drodze iz aoferowałam się jako środek transpotru-nie że sama z dobrego serca,machał w dość desperacki sposób-ale jak powiedizałam dokąd go mogę podwieźć zrezygnował,bo:
    -Tam nie ma światła i kierowcy nie widzą,dziękuję.

    Fakt,nie ma.
    Na tej długiej ulicy imienia Żanpola du zapalają się na czerwono,Rafał mi mił co w nich siedzi,że nie sa od razu pomarańczowe,ale zapomniałam.
    Mi to nie przeszkadza,ten brak-w końcu asfaltu też nie mam***,lubię gwiazdy,ale osoby chcące wyjść na spacer z psem po godzinie 16-tej muszą oprócz czapek,szalików i psa brać latarkę.

    I jeszcze wiadomość dla niebieskiej ibizy NOE W5476 tam jest teren średniozabudowany i ograniczenie jest do 70-ciu a nie 40-tu do diabła!Jak mozna sie tam wlec jak jeszcze w dodatku nic przed tobą nie jedzie?!
    Ani z boku.
    Ani znikąd!
    wrrr

    * pomna ostatniego dowiezionego posiłku,nadal nie wiem jak on wtedy zjadł zapiekankę.
    ** okolice tchawicy
    *** ok,asfalt by mi się przydał

    ***

    A w międzyczasie opuściliśmy granice,uprawialiśmy relaks i zdobyłam edycję limitowaną

    Adam ma tak jaby krótszą fryzurę.
    Spowodował ją z nieznanych mi,chłopięcych powodów.

    sok malinowy wersja celulozowa

    Adam mi jabłka przyniósł

    makaron wyziera spomiędzy sera

    trudne warunki lokalowe są niczym wobec grzybowego uporu

    coś pobudzającego dla oczekujących w kolejce do okienka

    piramida jadalna

    duży czerwony w słońcu
    mały nie dość,że w cieniu to jeszcze za kratami

    i gdy skafandra

    latała wokół

    banda spozywała bułki i mięso

    A potem przyszedł pan z kluczem

    Pierwsza słuzyła kiedyś do rozganiania demonstracji
    druga jest mniejsza ale równie urodziwa

    ***

    jacie
    najpierw Barwy nowy
    teraz Kod Merkury
    Bruce jest wszędzie:)


    • RSS