skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 4.2009

    Albo TP zacznie pisać grubsze książki.

    Rafał zadzwonił i wyznaczył mi Zadanie/Misję.
    Wróciłam z wyptawy brudna,mokra i spragniona.
    Wtedy okazało się,że cos tam robią w hydroforowni i nie ma wody.
    Chwilę później okazało się,że jedyną wodą,którą dysponowałam była fanta.

    To ja idę zmniejszać zdjęcia.

    ***

    od Adama

    ***

    Rafał zabrał mnie na Wyprawę
    ponieważ w kinach nic nie było

    i wyprawiał tam ze mną

    różne rzeczy

    jak to się zazwyczaj robi

    na Wyprawach

    -Zostaw ten kwiatek
    -Co tam kwiatek,motyl fajny,nie ucieka jak mu robię zdjęcia.

    podróż pociągiem jest jednoznacza ze spożywaniem suchego prowiantu
    chociaż niektórzy wolą koncentrat pomidorowy

    nie będę dokładnie opisywać co wyprawialiśmy

    bo nie wniesie to nic istotnego do opowieści

    gwiazda białegostoku świeci jasno mimo popołudnia

    oderwańcy

    kładka lampiata

    kobiety na obcasach

    żeberka

    znaczące figury geometryczne

    lampion przewidujący

    trójfasol

    brat

    a potem był sklep
    mimo niedociągnięć literowych miał w sobie wiele dobrego

    taką na przykład babeczkę kajmakową

    ***

    A potem pojechaliśmy Autobusem.
    Prawdziwym!
    Total extreme jak dla mnie.

    Nazwijmy go skafandra.
    Wychodzi z naręczem mokrych szmat a tam…
    Liście na lipach!
    Kwiaty pod oknem!
    Pogięta puszka po coli! (hm?)

    Ta natura jest taka trochę przerażąjąca,co nie?

    W łikęd uprawiałam Sylwióryzm.
    Zdjęć nie będzie.
    Bo nie.

    Tajemniczy pożar ugaszono i jest to bardzo miłe ze strony soli potasu.
    Serdecznie dziekujemy,ja osobiście i wszyscy,którzy nie mieli ochoty na apokalispsę w tym tygodniu.

    Kawa zauważyła,że klepnięcie w udo jest swego rodzaju zaproszeniem/zachętą/przyzwoleniem wręcz do drapania/miziania i w ogóle.
    W zasadzie meterializuje mi się na kolanach zawsze gdy ma okazję/sposobność,co bywa krępujące,bo jako dziewczynka często robię siku na siedząco,a ona często wygrzewa się w łazience,ale bacznie łypie na zmieniające się otoczenie.
    Dziś za to wdrapała się po skafandrowych wypukłościach odtyłu.
    Wypukłości były pionowo.
    I to nieprawda,że kot nie przebije się pazurami przez dżinsy.

    kot w stanie czystym

    Mówiłam jak bardzo lubie książki z obrazkami?

    Spiderwoman
    by Nika
    nadchodzi era superbohaterów

    Prawo zajętości pudełek i toreb znają wszyscy.
    Prawo zajętości przestrzeni przyskafandrowej-niektórzy.
    Od prawa nie ma wyjątków.
    Wystarczy się położyć.

    Wieczorem znalazłam Dzikie Zwierzę plądrujące nasze zapasy żywności.

    Może brzmi to nieco dramatycznie,ale ile razy widzieliście ćmę bezczelnie wyżerającą bitą śmietanę?

    babka szpilka
    babeczka szpileczka

    proponuję nie ustawiać jako tła pulpitu
    ja zrobiłam ten błąd
    zdjęcie kusi

    i mam nowe buty na wiosnę
    to będzie czarna wiosna…

    W związku z natłokiem zadań zrobiłam sobie na kartce Godziniarz.

    Nie w pełnym tego słowa rozumieniu oczywiście,ponieważ moja praca nie jest normowana ograniczeniami czasowymi.
    To tylko taka przypominajka raczej.
    Ale spodobało mi się nowe słowo.

    W Godziniarzu widnieją:
    pisanie
    leki
    przedszkole->umowa
    bank
    apteczki-po południu

    Resztę zadań pamietam,ponieważ pojawiają się cyklicznie

    I wszystko byłoby superekstra gdybym nie kupiła wczoraj Obłędnych Rycerzy.
    (dziki chichot)
    No i teraz mam Dylemat Moralny,trwa we mnie wewnętrzna walka Poczucia Nieuniknionego Obowiązku z Przyjemnością.
    Co biorąc pod uwagę wszystkie aspekty i tak wiadomo jak się skończy.

    I jeszcze donoszę,że wiosna w pełni.
    Zakwitły drzewa a rolnicy użyźnili swoją glebę.
    Zapach umphf,że tak to ujmę,no i przez kilka dni mogę zapomniec o suszeniu prania w ogrodzie.

    ***

    Może niemądrze się zastanawiam,ale nie wiem po co ktoś miałby włazić do cysterny z gazem płynnym?
    Albo czy ostrzeżenie powstało w wyniku takich nagminnych incydentów?

    ***

    13:40

    Mój prowizoryczny Godziniarz nie daje mi satysfakcji.
    Pewnie przez swoją niedokońca działającą funkcjowatą prowizoryczność i moją skłonność do nałogowego wparawiania się w odmienny stan świadomości przy pomocy środków dostepnych na legalnym rynku wydawniczym.
    No trudno,trochę działa.Znaczy wiem,co zrobiłam i co jeszcze muszę zrobić przed upływem terminu zleceń.
    Zwłaszcza,że niektóre nie mają terminu.
    To bardzo ułatwia sprawę.
    W przedszkolu mają dziś kalafiotową na obiad.
    Ależ mam ochotę na kanapkę z ogórkiem.

    Wiem,że z zapartym tchem śledzicie moje dolegliwości.
    Ja również.
    W dzisiejszym odcinku:
    Nowy lekarz-nowe prochy.
    Ale nie dziwię się zupełnie skoro poprzednie nie działały.
    Jeśli po nowych nie przejdzie mi do czwarteczku,jestem umówiona na iniekcyjkę miejscówkową w szpitaliku.
    Już się cieszę.

    ***

    Oni zdecydowanie za wcześnie wstają-no i po co?-przecież obudzić mnie dają radę dopiero w okolicach siódmej.
    Ale:
    Adam czyta książkę
    Weronika kombinuje coś z lalką i wózkiem
    Dzisiejszym budzikiem był Alek,który miał silną potrzebę zjedzenia babeczki,a nie był pewnien czy sam może.

    Otóż,lekarstwo zapewne jest skuteczne,jeśli stosuje się je zgodnie z przeznaczeniem.
    Jest też smaczne.
    Niestety specjalista będąc niepewnym swych obliczeń względem skafandrowego ciała zapisał je z nadzieją pomocy w tej nieziemsko trudnej sprawie i jak się można było domyślić już na początku kuracji-bo któż lepiej niż ona sama,doprawdy-nadzieja matką głupców.
    To teraz rezonansik i biopsja szpiku prawda?:)
    W związku z niepowodzeniem medycyny Cierpię Katusze,oraz jestem senna.
    Za to nie wyłysiałam.

    ***

    „-Nie chodzi o to,że biorę-Po prostu mój organizm cierpi na silny niedostatek narkotyków”
    Gibson

    ***

    W łikęd Neuromancer i Wizjokrąg,zwierzęta domowe i inne,zakupy,niezakupy,dużo senności,padnięta karta graficzna Adama,torturowanie żaby i proporcjonalnie sroga kara,a także wybór fasoli,połamanie ogrodzenia,bukiet dzikich kwiatów i kominkowe ogrzewanie domu w nagłej potrzebie.

    ***

    Powoli tracę cierpliwość,jeśli ktoś szybko nie wymyśli skutecznego sposobu przeszczepu kręgosłupów mogę się Bardzo Rozgniewać.
    Przysłowie starożytnych Czechów mówi:
    „Nie wchodź między skafander i gniew jego”
    Ale,bo to ja jedna przepowiadam czterech jeźdźców i okoliczności towarzyszące?
    Nie będzie tak źle,w końcu od dawna można było przeczytać scenariusz w książce,nie powinno więc być wielkiego zaskoczenia.
    Nie wiem tylko czy zdecyduję się na klasyczną wersję czy może dodam coś od siebie:>
    Taka no wiecie Niespodzianka:)

    ***

    koń Niki

    Amazonka i jej Rumak

    koala

    nietoperz

    małpka

    zakup

    widziałam żabę podglądającą,ale to u niej normalne

    laguna

    Weronika na sztucznej trawie z kompletem myszy,z których jedna to świnka morska a reszta koty.
    Moje Zwierzęta Łowne nie dały się nabrać i kompletem bawi się banda.
    Komplet ukryty jest pod kocem,żeby mu było ciepło,co jest oczywiste,przecież śpi.
    Ten komplet.

    ***

    23-24 maja,tam gdzie zawsze.
    Zapisywać się,zanim się całkiem rozlecę.

    ***

    Ubieram się w ubiór.
    Alek i Weronika towarzyszą niezobowiązująco acz z zaciekawieniem.
    Al-a co to?-i palec sondujący w centrum-żeby były Wielkie?
    -Nika-niee,to żeby Piersie ładnie wyglądały.

    Bez komentarza nie dość,że w określeniu pojawił się przymiotnik”Wielkie” to ona jeszcze zna przeznaczenie.
    Nie ogarniam ich edukacji;)

    Poza tym Weronika-mały detektor nieprawidłowości we wszechświecie-znów zwróciła mi uwagę,że założyłam majtki tył na przód.

    ***

    17:39

    O matko i córko jak mi dobrze!
    Przez pół godziny miałam wielkiego białego konia* między nogami.
    A potem Alek mi zabrał…
    Och ach nic mnie nie bolało,ani ociupinkę.
    Mogłabym tak cały dzień,bo nocą i tak spie,to mnie nie boli.
    Muszę się jeszcze dowiedzieć,czy mogę swobodnie kłusować czy może niekoniecznie.
    Rezonansik może poczekać,przy takiej kuracji mogę nie znać przyczyny.
    Jest mi wręcz O-bo-ję-tne co nią jest,jeśli koń mi pomaga.
    Leczę się koniem:>
    Co i wam polecam.

    *w szare kropki

    Błazen Christophera Moora.
    Niestety już pierwszego dnia przeczytałam połowę i potem musiałam sobie dawkować.
    Nagrodę otrzymuję ja,bo tylko ja podałam prawidłową odpowiedź.

    Za to miałam dziś chwilkę czasu i:
    Sępy
    Wizjokrąg
    Historia pana B.
    Potępieńcza gra

    Dwie ostatnie Clive Barkera,który świetnie rysuje tak swoją drogą.

    Kupiłam truskawkowe cynamony i nieco galanterii mleczarskiej.
    W radiowych widomościach usłyszałam,że prezydent się obraził,bo za późno się dowiedział o pożarze.
    Co on radia nie ma?

    ***

    dwa pajace

    warkocze w locie

    ***

    Zapewne jest jakiś powód,dla którego nie piszę.
    Wszystko ma jakiś powód,jak mawiają Rafały,które znam.
    A nic nie dzieje się bez powodu.
    Chyba że oczywiście to tylko przypadek.
    Wszystko jest względne.
    Względność to moja ulubiona cecha(mego)charakteru
    Zaraz po bezwzględności.
    Skafandry są bezwzględnie bezwzględne bez wyjątku potwierdzającego regułę.
    Wracając do tematu:
    Weźmy na przykład skafandrę.
    Ojciec chciał mieć syna więc z tego powodu przypadkiem urodziłam się,choć nie w takiej formie jakiej oczekiwał
    pewnie dlatego piersi mam „po tatusiu”
    „no tak,natura to taka przewrotna cipa…”
    Nie że narzekam na swe atrybuty,żebyśmy mieli jasność.
    Z powodu urodzin mojej siostry przypadkiem zlalazłam miłość życia.
    Męszczyznę idealnego,a że byłam dla niego dziewczyną idealną…
    No sami rozumiecie
    Nie mogę nas nawet porównać do owocu bo byłoby to zbyt banalne.
    Jesteśmy jak te dwie monochromatyczne zakręcone krople z odmiennymi kropkami w tle.
    ja jestem mała(i ostatnio chorowita) on duży
    ja mam długie włosy on ma fetysz
    ja lubię jak facet ma duże kciuki on…

    Ach mogłabym tak wymieniać do rana zdradzając przy okazji wiele z prywatnych preferencji,ale idźmy dalej.
    Miało być o powodzie niepisaności.
    Świetnie.
    Będzie zagadka.
    Dlaczego skafandra nie pisze-choć pisze przecież ciągle i nieustannie?
    Tak wiem nie jest to trudna zagadka dla uważnego podglądacza,ale liczę na waszą kreatywność.
    Odpowiedź jest jedna ma dwie sylaby i sześć liter z czego jedna to „b” jak brokuły.
    W nagrodę lizak.
    (któż mógłby się oprzeć takiej pokusie na boga?!)


    • RSS