skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 6.2009

    Chyba dojrzałam do pokazania jak spędzałam łikęd.
    Zdjęcia poleciały mailem do autoryzacji:)

    ***

    znów był deszcz

    teraz pada codziennie

    i zalewa niektórym Trawę

    no i wypłukało nam połowę drogi

    ***

    Rafał obudził mnie o jakiejś kosmicznie wczesnej godzinie.
    Okazało się,że znalazł pluszaczka na dole przy komputerze i go tak jakby odkopnął.
    Zdziwiła go jedndak konsystencja pluszaczka.
    Konkretnie Twardość.
    Więc zapalił światło.
    Kawa była wielce zadowolona,w nagrodę mruczała drapana po grzbiecie.
    Myślę,że dziś na obiad będą zrazy;)

    A w książce Adama znalazłam pytanie,na które autor stara się udzielić odpowiedzi.
    Te „toczenie żółwia” mnie najbardziej zastanawia…

    osioł

    barbie w banku

    ***

    Aparat Konrada

    Byłam bardzo blisko dodania nowości ale za każdym razem piorun strzelał w okoliczny transformator i pozbawiał mnie prądu.
    Doprawdy.
    Niby brak prądu to nic szczególnego chyba,że ma się wszystkie urządzenia na prąd łącznie z pompą wodną
    Surwiwal taki:>

    leżakowanie

    w tym sezonie modny jest róż w żyłach

    rasistowskie logo tomograficzne
    że niby jak czarny to od razu ptakiem myśli?
    pfff

    jednostka czasu

    Pojechaliśmy do Rialto,bo jest jednak najlepsze.
    Zwłaszcza jeśli ktoś ma ochotę na mozarellę owiniętą plastrami grilowanego bakłażana i cukinii,albo penne z kurczakiem i suszonymi pomidorami.I w ogóle jestem zachwycona kucharzem.
    Zamin wyjechaliśmy,Rafał wrócił i zajmował się leżeniem w sypialni a mnie zaczęły boleć plecy.
    Z tyłu.
    Potem pojechaliśmy do Adama zawieźć mu wodę,ale zapomnieliśmy.
    Potem Rafał zawiózł mnie na pogotowie gdzie widowiskowo zemdlałam.
    Potem mnie rozebrano i rytm mam zaotkowy jakby ktoś był ciekaw.
    Potem w karetce dwóch panów wkłuło mi się w żyłę lewą.
    Potem miałam tomografię,rentgen,zmianę bolącego wenflonu na inny(ale też różowy) i toczenie krwi do wielu strzykawek.
    Potem znów zdjęcie,tym razem w innej pozycji i jeszcze dwa kury znó w jeszcze innych pozach.
    Potem ketonal domięśniowo i już były wyniki wszystkiego.
    Nie mam zapalenia serca ani nerek.
    Oczywiście nie wiadomo co mi jest,ale że mam objawy nieco neurologiczne,można Snuć Podejrzenia.
    Z wypisem dostałam mnóstwo zdjęć,skierowań,zaleceń i recept.
    Wszyscy byli bardzo mili.I uprzejmi.

    :wiadomość prywatna:
    Jeśli dziś się będę dobrze czuła to przyjadę,jeśli nie to nie.
    :koniec wiadomości prywatnej:

    Jeśli chodzi o urodziny to poszliśmy na pizzę.
    Co zawsze jest dobrym pomysłem,a już przy tej z kurczakiem,jajkiem i brokułami to szczególnie.
    Nagle/wtem rozpętała się burza/ulewa i ogólne oberwanie chmury z widowiskową ścianą deszczu,więc Rafał pomknął do samochodu aby po mnie podjechać.
    I gdy tak sobie stałam(zwarta i gotowa do biegu) podeszła pani kelnerka i powiedziała”Pani siedziała przy tamtym stoliku w kącie?”
    Brawa i oklaski dla państwa G.którzy we wtorek nażarli się i próbowali czmychnąć nie płacąc rachunku:)
    A potem było jeszcze fajniej,zalało pół miasta,na Piastowskiej podtopiło 9 samochodów,na Branickiego była kałuża na jakieś 100 metrów lub więcej i samochody nie wiedziały co robić,bo jednym z przytopionych był autobus,skutecznie blokujący przejazd i należało przejechać przez trawę i jechać chodnikiem.Jeśli się miało wyższe niż standardowe zawieszenie of oksykort.
    Potem wracaliśmy i było już całkiem czarno i pioruny były wszędzie i bardzo błyszczały.

    To z telefonu,bo mi się bateria skończyła.
    Dla niewtajemniczonych to studzienka kanalizacyjna,która zamieniła się w gejzer i lekko wirowała.
    W telefonie wygląda ładniej,nie ma tych zielonych ciapek.

    Na prawdę udane przesilenie mieliśmy tego roku.

    22-go o 2giej w nocy Weronika zeszła na dół,przytuliła się do Rafała i powiedziała:
    -Co sądzisz o torcie?
    -Jakim torcie?
    -Niespodzianka!
    Po czym zasnęła.

    do zapamietania:dzieląc Tajemnicę z pięciolatką,należy wziąć pod uwagę to,że no jest pięciolatką:)

    Alek

    Nika

    ***

    Spis prezentów:
    -skarpety z różową Różową Panterą
    -zielony monstertruck
    -kubek ze ślicznym pieskiem podobnym do Soni
    -spodenki z czaszką
    -torebka z Ligą Sprawiedliwych

    ***

    „Bo Powiem Mamie!”
    zawsze kończy spór:>

    łyżka nie istnieje:)

    rów arbuziański

    ależ będzie z niego Fajny Facet:>

    Zaczęłam pisać i mi skasowało.
    Złośliwie.
    W czwartek odbyło się Oficjalne zakończenie roku szkolnego w grupie sześciolatków.
    Ponieważ rodzice jednego z nich są ociupinkę pokręceni mieli mgliste przeczucie,że to Definitywny koniec,bo dnia następnego mieli przecież odebrać świadectwo ze szkoły,więc czemu nie tu.
    Dnia następnego zawieźli więc do przedszkola tylko jedno dziecko co okazało się w pewnym sensie Błędem,bo przedszkole działąło pełną parą i kolejny kurs przedszkole-dom okazał się jak najbardziej wskazany.
    W piątek poszliśmy na u pana boga w okolicy vol 3.
    W porównaniu do poprzednich części wypada blado.
    Ale fajnie się ogląda Korycin w kinie.
    W sobotę zawinęliśmy pozostającą w domu bandę i kilkoro okolicznych dzieci i pojechaliśmy na wyprawę.
    Za to w niedzielę wykonaliśmy podobny manewr tylko,że do osiołu i w celu nabycia kwiatów.
    Niestety były na tak niskim poziomie kwiatowości,że kupilismy tylko piłkę w księżniczki(róziową!)i stado samochodzików ze spajdermenem.
    I hamak.
    I tabletki do zmywarki.
    I masło czosnkowe z kawałkami świerzego czosnku,które jest najlepsze na świecie,mimo że po spożyciu można zabijać komary oddechem.
    Ale to mi akurat nie przeszkadza,nie lubię gdy mnie ktoś wysysa bez pozwolenia.

    To ja dodam to a zdjęcia jak zmniejszę.

    dżem

    dżemiasty

    ***

    Niektórzy z głównych zainteresowanych uznali program za średnio interesujący:)

    ***

    Powinnam częściej używać komputera.
    Zaległości mi się Piętrzą a potem wychodzi notka na pół kilometra.

    ***

    Bartek kupił motór nr 2
    Większy i bardziej czarny niz poprzedni.
    Jak widać motór cieszy się wielkim powodzeniem wśród dziewcząt.
    Co dziwniejsze cieszy się też powodzeniem wśród chłopaków.
    Z tych starszych.Tych co mają już żony i dzieci.

    tama o burzliwej naturze

    kamykadze przytamowe

    tajemnicze różowe tamponiki kwietne

    pan żużel

    szaropączkowiec zwyczajny

    mydlnica zakręcona

    a droga ogólnie wyglądała tak

    biały czarny bez
    niedojrzały taki

    to juz wyprawa część druga
    po drugiej strony drogi znaczy

    użądzono konkurs grzybiczny
    wygrał Michał jako pierwszy
    oraz Alek jak największy okaz

    niektórzy znaleźli też inne okazy
    ponieważ Michał zbiera kapsle,pozwoliłam mu zabrać moje znalezisko

    znalazłam też groch
    ktoś rozsypał w lesie
    myślę,że to Nielegalna Uprawa…

    chleb pieczony

    zawody wzwyż

    panna z chlebem

    i resztkami neskłika na twarzy

    i jeszcze znaleziono poziomki

    niedojrzałe ale fajne

    ***

    Przez ostatnie pół godziny Rafał siedział w samochodzie przed domem i rozmawiał z Konradem.
    Teraz też rozmawia.
    Nawet się schowałam za firanką,ale nie zauważył,więc wyszłam:|

    ***

    Właśnie widziałam jak kaczka imieniem Pieprz doiła krowę.
    Te nowoczesne bajki są dla mnie zbyt abstrakcyjne.

    Kawa usiadła na powonii,zamarła i wbiła wzrok w potemcjalny obiad.
    Osobiście uważam,że jest na to jeszcze za mała.
    Ale niech próbuje.

    W piątek przed kinem El papas.
    Chyba,bo deszcz padał i mogłam nie zwrócić należytej uwagi.
    Jedyny punkt jaki mogę przyznać,to za żywe kwiaty w oknach.

    ***

    Sąsiedzi mają obsesję na punkcie długości swojej trawy.
    Moją Rafał posypał nawozem i rośnie teraz jak wściekła.
    Mam dziką ochotę nie kosić jej przez całe lato.
    Z dwóch paczek słoneczników wyrósł mi jeden.
    Twardy typ,już mi się podoba.

    Zasnęłam na dole późno w nocy.
    Obudził mnie Rafał tym dzwonieniem swoim.
    Został na Wiewiórkowej,bo się Adam w nocy obudził,i pojechał był i nie wrócił,na wypadek gdyby się obudził znowu.
    Wskaźniki punkcjowe Adam ma dwa razy wyższe niż oczekiwane.
    Ponadto Rafał mówi,że ja mówiłam,że po kłóciach na zewnątrz opon bolą plecy.
    Ale na serio nie pamietam.
    Wyparłam czy co?
    W końcu to nie było aż tak dawno.

    Kawa wróciła przed chwilą.
    Mokra i zadowolona.
    Przyniosła mi kreta.

    ***

     

    ***

    kret kawowy

    ***

    Co rok jestem trochę starsza.
    Nie podoba mi się ta…Tendencja.
    W linku bo nieostre,poruszone,prześwietlone i w ogóle jakieś ptaki na drugim planie.

    ***

    Opowieść o mięsie

    W życiu każdej kobiety-prędzej czy później-przychodzi taki dzień,kiedy postanawia zrobić zrazy,ale otwierając lodówkę w poszukiwaniu warzyw,którymi mogłaby wypełnić plaster mięsa znajduje tylko pilsnera i sałatę.
    A,że ugotowała jajka oplata je boczkiem i skręca w plastrze do którego wcześniej przyczepiła przyprawę do kurczaka,słodką paprykę,czosnek i przyprawę do pizzy.
    Ponieważ plastry okazują się krótsze niz zazwyczaj istnieje ryzyko wydostania się ładunku na zewnątrz,więc w poszukiwaniu wykałaczek trafia w końcu na jakieś patyki i przypina wszystko do wszystkiego jak agrafką.
    Potem smaży i skacze jak głupia,bo tłuszcz za bardzo się rozgrzał gdy szukała tych cholernych drewnianych spinaczy i pryska w połączeniu z resztkami wody z mięsa.
    Potem zmniejsza moc prądu i dodaje wody i innych takich aby otrzymać coś w rodzaju sosu,ale nie za gęstego,bo będzie za mało,a sos jest zawsze najlepszy.
    Dusi pod przykryciem dwie godziny pod przykryciem z pokrywki-jakby istniały inne metody duszenia pod przykryciem pfff-mieszając od czasu do czasu,bo tak naprawdę to czyta książkę.
    I nagle okazuje się,że ma te piwo tak jakby już poza puszką,to w sumie nic nie straci jak doda do sosu,prawda?
    Znajduje oliwki marynowane z czosnkiem,które może położyć obok mięsa w formie sałatki i oto okazuje się,że zrobiła zrazy wołowe nadziewane jajkiem i boczkiem w sosie grzybowo-piwnym.
    Po czym zjada zupkę bardzo chińską.
    Ten dzień nadszedł dziś dla mnie.


    • RSS