skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 11.2009

    Mam wszystko.
    Ale.
    Ale Bartek oprócz naprawienia przywiózł mi:
    Linie krwi
    Wyższa magia
    Więzy krwi
    Objawienie
    Wojny prowokują nieudacznicy

    do widzenia

    Spotkała mnie straszna okrótność i niesprawiedliwość.
    Po pierwsze mam internet w tym komputerze w którym chciałam.
    W dodatku w całym domu,rozproszony taki,w każdym zakamarku go mam,nawet w pralni.
    Po drugie wszystko mi działa oprócz gadu,bo jeszcze jakoś nie zainstalowałam,ale i tak nie mam wielkich nadzieji w związku z listą i starą wersją.
    Po trzecie karta mówi,że jej system error i twierdzi,że nie ma na niej zdjęć.
    Co jest nieprawdą.
    Rażącym kłamstwem jest to,bo wiem,że zdjęcia są,gdyż je sama robiłam.
    Nie wiem jak przemawiać do karty,aby się opamiętała i udostępniła mi zdjęcia z ostatniego miesiąca.
    Jeśli nie będzie współpracować,wywalę ją na zbity pysk i będę ssać kciuk w kąciku,bo pamiętam wszystkie zdjęcia,które powinny być na tej karcie.
    Tak wiem,mam drugą kartę,ale karty nie powinny się spuć.
    Bo niby po co/dlaczego?
    Nie gram przecież nią w pokera.
    No i co ja niby mam teraz dodawać hę?

    kamysie i niedzielne zabawy encyklopedią połączone z rozłupywaniem orzechów

    Dzień dobry.
    Waryjatka udała się do szpitala celem urodzenia Eli.
    Właśnie w tej chwili/momencie robi to.
    Jak zwykle reporter terenowy skafander wie wszystko pierwszy*
    Publiczność proszona jest o trzymanie kciuków i co tam sie robi,aby sprawnie i szybko wspomóc dziewczę w urodzeniu innego małego dziewczęcia.
    Więcej informacji wkrótce.
    Na razie plan jest taki,że czekam i drżę przy telefonie.
    O 12tej ma zostać podana oksytocynka.
    A przy trzecim centymeterku znieczulonko.
    Życzymy wszystkim obecnie rodzącym niewiastom powodzenia.

    ***

    Frotka,no to już wiemy kto urodzi dziecko z okazji twojej nowej fryzury.
    Oraz,że mam proporodowe ręce,bo wczorajsza rozmowa telefoniczno waryjatkowa dotyczyła również rąk.

    *najlepszy:>

    ***

    Kupiłam buraków worek.
    Przyjechały kamyczki.
    Zrobiłam zupę pomidorową.
    Byłam u dentysty i zaleczyłam zęba;)
    Odebrałam Weronikę.
    -Byłam u dentysty wiesz?
    -Ja też chcę!Teraz?Dzisiaj?
    -Nie nasza dentystka ma małe dziecko i pracuje tylko do 14-tej,bo potem jedzie szybko do domu.
    -Nakarmić swojego dzidziusia pierwsią?
    -Mhm,bo on jest jeszcze bardzo malutki.
    -A ty jak nas urodziłaś to też musiałaś bardzo szybko pracować żeby wrócić?
    -Nie ja byłam cały czas z wami.
    -A teraz trochę pracujesz?
    -No eee yyy trochę tak jakby więc…
    -Bo czasem musisz coś zawieść.
    -Właśnie.
    -Na przykład kota.
    -…
    -A gdzie zawiozłaś wszystkie kotki?
    -Do Suwałk i do Krakowa.
    -A wiesz jak robiliśmy w przedszkolu flagi to widzieliśmy mapę i patrzyliśmy na nasz Caaały kraj.
    I tam było napisane…KRAKOWO

    Pozdrawiam wszystkich z miejscowości Krakowo na południu Polski.
    Oddałam lista w dobre ręce.
    A ona ciągle uprawia poród.

    Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Misia!

    ***

    O 2:35 Ela się urodziła i jak każdadobrze wychowana niewiasta poszła spać.
    Waryjatka też poszła,naładować baterie.
    Ja w sumie o tej porze też spałam,co skłania do wniosku,że jestem dobrze wychowana.
    Lub co gorsza jestem Niewiastą!
    Gratulacje,prezenty i kwiaty można zostawić tu lub prosto u waryjatki.

    przez zdjęć brak,wiem o tym.
    Nastąpiła trudność w kominikacji między aparatem a vistą.
    vista jest zła.
    Za to wczoraj miałam taką przygodę,że:
    Pojechałam po Alka a potem porwałam go na zakupy,a jak wróciliśmy prąd okazał się nieobecny.
    Zadzwoniono do producenta z reklamacją a producent powiedział”hahaha odcięliśmy cię od prądu jak pojechałąś na zakupy,bo nie było wpłaty i nic nas nie obchodzi,że była w piatek,mamy cię no sama się domyśl gdzie cię mamy a teraz migusiem tu do nas bo tylko do piętnastej pracujemy i jak nie zdążysz to zostaniesz bezprądowa na całą noc i jedzenie ci się w lodówce zepsuje a pranie w pralce zgnije i zachorujesz na grypę wieprzowinową z zimna i potwierdzenie wpłaty masz przynieść szmato”
    Coś mnie więcej w tym stylu.
    Ale,że opłaty się robi Przez Internet a jak ktoś komuś wyłączy prąd to nie działą drukarka,żeby to potwierdzenie wydrukować a laptok osiąga niemal krytyczny poziom baterii,to się robi zdjęcie przelewu i się jedzie w korkach ulicznych pojawiających się na ulicach przed godziną piętnastą i się myli ulice i się wpada jak burza do gniazda prądowców i się im Pokazuje Zdjęcie Przelewu a oni się umawiają z prądopodąłczaczami na godzinę siedemnasto-osiemnastą i się wraca jak ostatnia sierota przez zakorkowane samochodami miasto na drugą stronę po dziecię.
    A jak się wraca to jest czarno,zimno i się szuka świeczek.
    Potem się przy świeczce robi kurczaka z koperkiem w sosie grzybowym(bo jak podłączą prąd to akurat będzie zamarynowany i wystarczy wrzucić na patelnię,usmażyć,wsadzić do garnka i udusić i już obiad raz dwa normalnie)
    Się idzie do garażu po ziemniaki z worka i się je obiera i wsadza do garnka nr 2 żeby też w pół sekundy po podłączeniu mieć ugotowane.
    Się również idzie do garazu po drewno,aby rozświetlić mroki domostwa i ocieplić atmosferę wewnątrz panującą.
    A wtedy oni przyjeżdżają,podłączają i już wszystko jest.
    Jedzenie nie spleśniało,pranie nie zgniło,nikt nie otrzymał grypy.

    Chciałam też napisać,że Kredka nas kocha.
    Wczoraj poszła na podwórko i wróciła po chwili z prezentem/darem.
    Dar był mały,szary,świerzy,miał 4 łapki i ogonek.
    I gdyby był jeszcze bardziej świerzy zapewne robiłby pi pi pi.
    Chciałąm też napisać,że dar został odebrany i umieszczony poza zasięgiem,na co kota się obraziła i nocą znów wyszła.
    I że nie wróciła chciałam napisać,ale zobaczyłam jak wychodzi z domku na drzewie i już wróciła,więc o tym nie napiszę.

    Posiadanie psa zmusza skafandrę do uprawiania tajemnych i zakazanych praktyk.
    Otóż skafandra Spaceruje Z Psem.
    Oczywiście ani skafandra ani jej pies nie są typowe i zwyczajne toteż spacer w ich wykonaniu odbiega od standardów i stwierdzenie „spacer z psem” zupełnie nie pasuje do obrazu sytuacji.
    Skafandra z Figą przypiętą do smyczy wygląda jak skafandra ciągnięta przez stado bizonów-o ile owo stado miałoby ochotę ciagać skafandrę po krzakach.
    Skafandra z Figą spuszczoną ze smyczy wygląda jak skafandra idąca polną drogą obserwująca rudą smugę będącą naturalnym satelitą skafandry,poruszającą się po orbicie o dużym stopniu nieprawdopodobieństwa.
    Owa smuga-jak podejrzewa skafandra-ma sarnę w rodzinie ponieważ porusza się ruchem jednostajnie przyspieszono-skaczącym,lub też jest jednym z tych spów o których amerykańscy ludzie w holiłud robią filmy,tym rodzajem psa,który przypadkiem trafia w ręce zwykłej amerykańskiej rodziny a tak na prawdę jest efektem mieszanki genetycznej i ma super moce oraz świeci w ciemności.
    Po prostu inne psy tak raczej Biegną a nie Skaczą,stąd podejrzenie pada na sarnie geny,nie ośmielę się przypuścić,że Figa ma w rodzinie żabę,bo mimo wszystko nie jest zielona.

    Figa jest za to bardzo karną suką i zawsze przybiega gdy się ją woła metodą poklepywania określonej części ciałą skafandry.
    Na znaki dźwiękowe również reaguje.
    I fajnie nie wyrabia na zakrętach.

    No to cześć wam.

    Ale nie w tym komputerze,w którym bym chciała.
    Nowe hasło serwerowe dostałam na gadu,które jak wiemy nie działa,bo zniknęło/znikło.
    Hasło pamiętam,ale ono nie chce działać na laptoku.
    Hasło jest mądre i wie że laptoki są zboczone.
    Muszę posegregować i poskładać Górę Prania.
    Wyrosła w sypialni obok półki z książkami.
    Muszę też uczynić obiad.
    Kropka została kotą oddaną i mieszka w wielkim mieście.
    Śnieżynko-Śmietanko-Kredka nazywana w skrócie Gronostajem w formie żeńskiej czyli Gronostajką nie wiedziała o co chodzi i przeniosła się na górę.
    Wszystkie obecne koty coraz więcej czasu spędzają w domu,każda w strategicznym miejscu oddającym ich charatker i upodobania
    Śruba na desce do pracowania w dzień,w nocy przy skafandrze.
    Kawa w pokoju Adama,na łóżku.
    Gronostajka w sypialni W Nogach lub u Weroniki na poduszce z księżniczką,lub u Alka na zielonych motylach.
    Figa na dużej kanapie lub na fotelu lub pod komputerem.
    Reszta gdzie popadnie w bardzo przypadkowej konfiguracji.

    Ach,bo w ogóle ta chwila okazała się dłuższa niż standardowa no i tak jakby nie wiem dokładnie kiedy.
    To może ja sobie pooglądam jakieś coś telewizyjne?

    I nie tylko konceptualną sztuką wyższą,głębszą,szerokszą.
    Jest też sztuką użytkową,co potwierdzić może każdy,kto kiedykolwiek miał w ręku nożyk,w drugim ziemniaka i próbował/usiłował/starał się przeobrazić brązową bulwę w zjadliwy produkt spożywczy.
    A jakżesz szerokie spektrum zastosowań ma taki obrany ziemniak!
    Chyba największe ze wszystkiego na świecie.
    ziemniak gotowany,smażony w plasterki,pieczony w skórce lub bez,ziemniak w postaci frytki,ziemniak w wielkiej ilości zup wszelakich,ziemniak rozciapany z masłem i solą,piure z czosneczkiem i śmietaną,ziemniak jako dodatek,ziemniak jako danie główne,ziemniak jako deser,ziemniaczana przystawka,zakąska,aperitif,sałatka ziemniaczana,placki ziemniaczane i placki ziemniaczane z dynią w sosie grzybowym,kartaczy bez ziemniaków też się nie zrobio przecież,ziemniak z ogniska.
    Że już o ziemniaku w postaci płynnej nie wspomnę,bo magiel to zło.
    Muza odpowiedzialna za sprawy związane z obieractwem nazywa się Cartoflia(w kręgach poznańskich znana jako Pyria).
    Ponadto obieranie ziemniaków jest hipnotyzujące,nie raz się zdaża,że obieraczka lub obieraczek obierając ziemniaki zapomina o całym świecie i tylko ziemniaki wusypujące się z garnka lub kot nagle i podstępnie wskakujący na kark jest w stanie przywrócić obierającą osobę do rzeczywistości.
    Zwłaszcza kot,który używa pazurów.

    Za chwilę będę miałą internet i stare gadu i wszystko.

    ziemniaki z ogniska
    ziemniaki gorące
    najlepsze ze wszystkich
    ziemniaków pod słońcem

    ziemniaki z ogniska
    no komu?no komu?
    bo takich ziemniaków
    nie dadzą ci w domu

    Znów coś się spsuło a ja mam dosyć ustawiania po raz kolejny srebrnego paska.
    Przerwa techniczna do naprawienia.

    Komputer powiedział mi,że nie wykrywa aparatu.
    Nigdy nie sądziłam,że jak mu wsadzam tą końcówkę oni zaczynają się bawić w chowanego,ale nigdy też nie twierdziłam,że znam się na komputerach.
    Może to normalne zachowanie?
    Tak więc komputer przegrał z aparatem i tak jakby w związku z tym nie mogę skopiować zdjęć.
    Kolejna wesoła wiadomość.
    I jeszcze klamka mi się w drzwiach wejściowych urwała znienacka.
    Rafał się spóźnia i jest mi zimno.
    Mógłby też spaść jakiś porządny śnieg.
    Jakiś czas temu,jak jeszcze miałam wszystko sprawne i działąjące,zastanawiałam się czemu nie piszę dużo i w ogóle i wymyśliłam,że to dlatego,że wszyscy piszą.
    To dziś będzie zdjęcie pisane.
    Jest to zdjęcie morskiego sera leżącego na blacie w kuchni z pojemnikiem na sól na drugim planie.
    Zdjęcie robione z fleszem,aby szczegóły były widoczne.
    Ser morski w kształcie jest pięknym,wspaniałym,cudownym.
    Wiele osób dałoby się zabić,żeby posiadać taki kształt.
    Był w srebrnym pazłotku,w które zawinęła je własnoręcznie frotka.
    A w środku,och!
    Czasami sery zawierają jakiś wzór,czasem jst to wzór wewnętrzny i wtedy mówimy,że to ser z dziurami,lub gdy wzór posiada inną fakturę niż ser właściwy,że to ser pleśniowy.
    A mój ser był inny.
    Absolutnie wyjątkowy,jedyny na świecie.
    Mój ser posiadał inskrypcję:
    „dla najpiękniejszej skafandry na świecie,która jest najpiękniejsza”
    Ser Niezgody;)
    Nie wiem jak frotka to zrobiła,ona twierdzi,że też nie wie,jednak fakt pozostaje faktem.

    Pół dnia szukałam fotoszopa.
    Kolejne pół gadu.
    Gadu nie znalazłam i muszę mieć nowe,brzydkie i złe.
    Ale,ale Gdzie są moje zdjęcia nie skopiowane jeszcze na dysk D co?

    A w łikęd byłam niedysponowana:)

    Poza tym 27go będę w Warszawie.


    • RSS