skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 12.2009

    Jest ślicznie.
    Minus pięć,słońce i cała masa skrzącego śniegu.
    Na wszystkim.
    Nie można było wybrać sobie ładniejszego dnia na urodziny.
    Weronika hasa po domu w moim starym stroju z lajkry:D
    Fioletowym,z falbanką wokół bioder.
    Jest to strój Baletnicowy.
    Miałam jeszcze taki sam czerwony,ale nie wiem gdzie jest.

    droga do kaczek

    droga do innej drogi

    kulki

    cieniowane

    Figunia tropiąca

    Alek Michał Adam Weronika Paweł Tomek
    plus pies

    Figa kowbojska

    wydmy

    kropki

    przysypaniec

    Jakieś pięć lat temu Weronika skończyła dwa miesiące,a Adam sześć lat.

    nagle stopniał snieg
    i przez dwa dni lało
    to jest po prostu marnowanie dobrego śniegu

    Weronika”zamówiła” jeszcze szachy dla dziewczynek z kotkami i pieskami
    niestety były tylko z kotkami i myszami

    pomijając fakt,że są to warcaby…
    po prostu dodatkową trudność stanowi rozpoznawanie figur:)

    panna malowanka

    bo Mikołaj przyniósł też mazaki
    „niezamawiane”

    a Adam zrobił mus jabłkowy

    kola na stole

    Uprawiam lenistwowość i niecnierobienie.
    Muszę obciąć paznokcie.

    liczydełko na kółkach

    Łańcuchowo
    mała miejcowość na obrzeżach marketów

    kanapka z serem,ogórkiem,keczupem,majonezem i szczypiorem
    a nie,to chyba był sos czosnkowy

    Weronika hmmpfff
    Weronika „nie ma ręki do kwiatów”

    Figa odcina się od otoczenia

    mały

    maluch

    pies pod choinką

    i ąfas

    ***

    Dodawałam notkę od czternastej chyba.
    Jest po osiemnastej,jakby ktoś spytał.
    Strasznie powoli mi się dodaje.
    Nie,że powoli piszę i jak kliknę to długo trwa,tylko internet jakoś opieszale reaguje na połączenie z serewrą.
    Przez całe święta tak mam.
    Dwadzieścia zdjęć kopiowało mi się pięć godzin.
    Niedopuszczalne przestoje spowodowane Niewiadomoczym oczywiście.

    Poza tym prawie odobraziłam się na śnieg,bo wyglądał wyjątkowo uroczo.
    Pokazałabym teraz,ale jeśli znów mam siedzieć tu kilka godzin,to dziękuję,postoję.

    Cytryny to bardzo zboczone owoce są.
    Nie,żebym kiedyś twierdziła w inny sposób.

    Bo mam taką fąfastyczną figurę przestrzenną.
    Nie ja fizycznie,ma ją Weronika.
    Ale się ze mną podzieliła:)

    Wysypano prezenty i zawołano dzieci.
    Alek rozpłakał się,bo nie zobaczył Mikołaja,ale szybko mu przeszło.
    Weronika rozpakowała pierwszy i zdziwiła się bardzo na widok żelazka
    -Ja tego nie zamawiałam-powiedziała.
    Bo rano tamtego dnia banda pisałą listy do Mikołaja a w liści Weroniki było:ciężarówka dla kotków,owca,kaczka.
    Na szczęście później odnalazła ciężarówkę,owcę i kaczkę.
    I papierowe pudełko z rączką,które jest zagrodą dla owcy.
    Alek dostał klocki,zabrał pudło na górę i powiedział,że wróci za kilka dni,jak skończy.
    Wrócił wieczorem,gdy skończył pierwszy statek i zaczął rozpakowywać resztę.
    Następnego dnia strzelał z Mają z łuku i grał ze wszystkimi w szachy.
    Adam zajął się swoimi prezentami.
    Ale najbardziej podobała się Gra Planszowa,którą dostał Bartek.
    Nie ukrywam,że mi też się podoba.

    Któryś z sąsiadów nie używa kosza na śmieci.
    Figa wróciła ze spaceru z wielkim rybim łbem w paszczy.
    Chyba trochę nadziewanym.

    Porównać można sobie tu

    Poza tym jestem zachorowana.
    Rafał mnie zaraził.
    A aspiryna bayera ma ochydny smak i nie umywa się do polopiryny es.

    Otóż rozwiązałam zagadkę Świątecznego Nastroju Skafanderskiego.
    Życie jest piękne itd itp.
    Okazało siębowiem,że to wcale nie Świąteczny Nastrój,tylko skafandra i jej działąnie nie dość,że są regularne to jeszcze nieprzewidywalne.
    I tak,zdaję sobie sprawę z nielogiczności powyższego stwierdzenia.
    Okres skafandry jest regularny do bólu i w życiu spóźnił się był trzy razy,czego efekty właśnie oglądają bajkę w zgodzie i harmonii poprzemeblowaniowej.
    Bo przemeblowałam dom.
    Mała kanapę przesunęłam pod książki,fotel do zakątka komputerowego,mały stół na środek,duży pod kominek,telewizor w miejsce fotela a w miejcu telewizora ulokowałam choinkę.

    (hahahahahahahahaha)

    I doszłam do wniosku,że święta nie robią na mnie wrażenia,nawet się nie zdenerwowałam gdy Rafał oznajmił,że kupił jakieś pstrgi,flądry i sandacze,jak mu powiedziałam,że potrzebuję cebuli i smalcu oraz kurczaka.
    (do zapamiętania:KUPIĆ DUŻO MASŁA)
    Nastrój mi przeszedł kompletnie,bo to nie nastrój i nieodrzałowana świdomość zniknięcia magii tylko zwykła bomba hormonalna z zapalnikiem czasowym.
    A,że święta mają tego pecha,że odbywają się pod koniec grudnia rezultat jest taki a nie inny.
    Od jakiegoś czasu nie było widać księżyca,a jeśli chodzi o Klendarz,to Rafał go prowadzi,bo mi wystarczy spojrzeć na nocne niebo,aby zorientować się w dniu cyklu i stąd całe nieporozumienie.
    Kończąc ten świateczny temat,życzę wam
    Życzę wam Smacznego.

    sokole oczko dostrzegło mnogość Pudełek Po Butach
    och nie będę więc robić Tajemnicy:)

    czarne

    niebieskie

    i żeby wam się barszcz na podłogę nie wylał
    bo potem jest duzo sprzatania
    rozbryzgów

    te ze ścian są wyjątkowo trudnozmywalne…

    A skoro jesteśmy w tematyce

    PS:Muszę nabyć dużo cytryn
    są wdzięcznym obiektem fotografowalnym

    koncert

    ziemniak z serem

    f plasterkach

    widok chmury śniegowej przeganianej wiatrem
    ma w sobie wiele melancholizmu

    nienawidzę tych cholernych łupin

    ***

    Wierząc,że nic mie nie odmarznie,idę.


    • RSS