skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 1.2010

    .

    Przesiadłam się,ale zgubiłam wątek.
    Idę szyć spodnie podczas gotowania gulaszu.

     

    ***

    A teraz coś z zupełnie innej beczki.
    Potrzebna mi jest pomocna pomoc.

    Aby zrobić dobry uczynek potrzebne będą:
    -długopis
    -koperta lub pudełko
    -znaczek/język
    oraz
    -jedzenie dla dzieci
    -witaminy
    -tran w tabletkach

    Pakujemy w kopetrę/pudełko,długopisem piszemy adres i wysyłamy.
    kontakt na maila proszę,w celu uzyskania koordynatów do wysyłki.
    skafandra@o2.pl

    W nagrodę za dobre uczynki odeślę Jabłko Dziekczynne.
    Sygnowane i z dedykacją:>

    Zaatakowała mnie kuchnia.
    Wtedy gdy już byłam udnie kulawa.
    Do krwi to zrobiła.
    Niecnie i podstępnie.
    Jest coraz sprytniejsza,skubana.
    Zamarzła mi dziś woda,na lód,w domu,w zaworze.
    Pojawili się Specjaliści Od Siedmiu Boleści i autorytatywnie i ze znawstwem stwierdzili,że nie odmarznie do wiosny.
    Podziękowałam im i podowidzeniłam na pożegnanie.
    Woda odmarzła sama po dwóch godzinach,za to mam sprzątnięta butownię.
    A dziś będzie jeszcze zimniej.
    Nie wiem czy może być jeszcze zimniej niż minus 31 przy gruncie oraz jak to wpłynie na moją wodę i moje ekhem Zawory.
    Ale pewnie będzie,co prawda ja śpię jedną kondygnację wzwyż od gruntu,gdzie będzie o wiele cieplej niz minus 31 i pewnie dopiero rano zauważę lodową niespodziankę.

    Mam ochotę na mrożone wiśnie.
    Weronika zrobiła mi Kwiat Różę Na Naleśnikach z plasteliny.

    Jutro pozmniejszam zdjęcia.

    ***

    Gotowe,ale wystąpiły błędy na stronie.
    pfff
    Że ja sobie nie poradzę niby?
    Pożyczyłam laptoka od Adama i fiuuu.
    Co prawda,muszę zerkać na opis zdjęcia na moim komputerze się znajdujący,ale co to dla mnie.

    Skafandra się wybrała w podróż/przejażdżkę.

    choinki zdają się przytłoczone rozmiarem zimy tego roku

    ***

    Wiewiórki donoszą,że nastapią ekstremalne opady w najbliższym czasie.
    Dzis już jeden nastapił gdy wracałam z miasta.
    Przejście w nadświetlną w samochodzie jest miłe dla oka.

     

    Gdy Adam szedł do szkoły byłam w mieście.
    Wróciłam 20 minut po jego wyjściu.
    Figunia to taki mądry piesek,że posiadła wiedzę i umiejętności na temat działania mechanizmu klamka-drzwi i sposoby radzenia sobie z nimi więc w domu było Bardzo Wywietrzone Powietrze.
    Rześkie takie.
    Ale kulała na lewą przednią łapę z nieznanych powodów.
    Dostała trzy zastrzyki i propozycję sterylizacji w najbliższą sobotę.
    Nie żeby łapa miała jakieś znaczenie względem propozycji.
    Za to weterynarka zaglądnęła jej Wszędzie i juz wiem czemu mam Drugi Pogryziony Obcas.
    Figunia wymieniła uzębienie na nowe.
    I jeszcze witaminy dla kobiet w ciąży i dzieci w okresie wzrostu dostała.

    A jeśli mówimy o kanapce z nutellą,to wszyscy wiedzą że chodzi o to żeby to była Nutella z odrobiną kanapki a nie odwrotnie.
    Ide sobie zjeść ogórka.
    Bo mam takie fajoskie,konserwowe a i tak już nie urosnę,to co się będę ograniczać.

    W konkursie na Żal Roku nagrodę główną zdobywa telewizja polska SA
    za dzisiejszą transmisję kawałka wiadomości (nius dnia!!) o pijanych pracownikach kostnicy,którym spadło z wózka ciało,a że nie byli w stanie go podnieść zostawili je na noc w jakimś kontenerze czy komórce
    Tuż Przed Wieczorynką

    Serwis Którego Nazwy Się Nie Wypowiada pyta dziś co powoduje najgorszy dzień w roku.
    Jest wiele opcji do wyboru.
    Myślę,że u mnie najlepiej działa cholinex,oraz niesprzyjające okoliczności,bo w pecha jakoś nie wierzę.
    W sensie-nie uznaję/nie dotyczy.
    Postanowiłam sie leczyć,ale nie mogłam otworzyć tej cholernej butelki z neospasminą.
    Nawet zębami!
    wielkimi krokami nadchodzi czas kiedy młodym dziewczętom zaczyna wyrastać stałe uzębienie,a inne Niesprzyjające Okoliczności-używając Serwisowej terminologii-sugerują,że oprócz mleczaków należałoby się pozbyć również almondów gigantów.
    Nie mam nic przeciwko,dla mnie to żadna nowość,chociaż sama na sobie tego nie stosowałam,tylko szkoda trochę.

    Myślę,że najgorsze są kumulacje.
    Nie w lotcie of oksykort.
    Mam zaległości.
    Jest mi zimno w różne kończyny.
    Skończył mi się zapach w sztyfcie.
    No i prawie mam Filonka.
    Przysłowie o czarach goryczy ma w sobie wiele prawdy i uniemożliwia mi bycie kwiatem lotosu na tafli jeziora.
    Chyba,że przewrotnie jest to jezioro tuż przed erubcją podwodnego wulkanu.
    O tak,takim kwiatem jestem.
    Pojawił się w okolicy po sylwestrze,chował się przed zimnen pod samochodami,na kicianie nie przychodził tylko żałośnie piszczał.
    Myślałam,że jest czyjś,bo Cudze nie przychodzą do obcych ludzi,prawda,tylko że który z sąsiadów wypuszczałby takiego malucha?
    A później zobaczyłam całego i już wiedziałam.
    A,że regularnie pływa we mnie około pięć litrów-a wiadomo krew nie woda-zawrzałam wewnętrznie.
    Pewnie gdybym miała wodę zawrzałabym również zresztą.
    Końcówka kotka pozbawiona jest sierści,do gołej skóry,jakieś dwa centymetry.
    A niedawno skończył się sezon fajerwerkowy.
    I tak jakoś połączyłam fakty,może niesłusznie,może to tylko jakaś wymyślna choroba skóry.
    Od kilku dni zaczął przychodzić i karmię go ciepłym mlekiem,potem znika,ale daje się głaskać i ociera się o nogi.
    Gdy wychodzę z domu piszczy żebym wiedziała,że jest.
    Mam plan weterynarzowy,ale dziś jeszcze go nie widziałam.

    ***

    logiczna gra planszowa dla zaawansowanych

    masaż

    Miałam dziś wiele przygód i przydażeń.
    Teraz tylko szybko,bo siesajlaswegas ma przerwe reklamową.
    Wysłałam mu przesyłkę a potem smsa z koordynatami odbioru.
    W międzyczasie zadzwonił,że nic nie doszło.
    Ale najfajniej było wieczorem,Chuda spytała czy wysyłam jej szyfry do banku,a to właśnie mój sesemesik z nieznanych przyczyn zamiast do Suwałk poszedł do Krakowa.

    ***

    Dziś też miałam wiele przygód i przydażeń.
    Najbardziej przydażyło mi się,że napisałam długą i soczystą notkę a wtedy Zabrali Prąd.
    Przydażyło mi się robienie obiadu,po tym jak Rafał przywiózł mi zakupy,ale nie do domu tylko do biura i musiałam jechać i zamienić się samochodami.
    Przydażyło mi się również odbieranie dzieci ze szkół i przedszkoli i przekłuwanie pępka.
    Miałam też przygodę z zamarzaniem na dworcu pekaes w słoneczny dzień.
    Przydażyło mi się,że podpisałam umowę zostawiając piekącego się w piekarniku kurczaka,po czym doń powróciłam.
    Przydażyło się też,że zaślizgałam się samochodem na wyjeżdzie z takiej jednej zlodowaciałej uliczce i pan z samochodu za mną wyszedł aby mnie popchnąć,co w rezultacie zaowocowało wypchnięciem mojego auteczka i zaślizganie się auteczka za mną,więc zatrzymałam się na asfalcie i wróciłam pchać ten drugi pojazd.
    Miałam przygodę,że wywaliłam się na lodzie i miałam całe spodnie mokre.

    Wracając do tematu obiadu,zrobiłam Rafałowi listę,którą Zgubił i zadzwonił żeby odtwarzać ją na bieżąco.
    Po półgodzinnej rozmowie(długo tropił cebulę…)dzwoniłam jeszcze dwa razy w sprawie napoju i cukru.
    A że w międzyczasie zamieniliśmy się samochodami i ja otrzymałam ten pełen produktów spożywczych musiałam je sobie sama dostarczyć do domu.
    I w tym mmomencie Rafałku;Słodyczy Mego Życia,Kwiecie Mojej Miłości,Słońce Oczu Moich czy nie mieli większych pudeł w tym kerfurze?Bo ciut większe starczyłoby na dom dla pięcioosobowej rodziny chyba i mielibyśmy przenośną daczę!
    No trudno,jestem cierpliwa,prace nad biotechnologią trwają a ja chętnie zostanę pierwszą kobietą-cyborgiem z nanoaluminiowym kręgosłupem.
    Gdyby nie pokrywa lodowa na podjeździe musiałabym to nosić milion razy.
    Na szczęście Figunia dostała wieporzowy ogon i dała mi w spokoju przeciągnąć zapasy dla roty wojska.
    Z plusów musze wymienić,że kupilismy wszystko co było na-odndalezionej przeze mnie w samochodzie pierwotnie Rafała-liście.
    Pomijam inne produkty,lista została zrealizowana.

    Wracając do aury,bo słoneczne dni wiążą się z minus milion na temperaturometrze.
    Odczuwam sliskość podłoża i niestabilność gruntu.
    Grunt sam w sobie jest stabilny,ale ja na nim to już niebardzo.
    Wychodząc z domu mam wrażenie,że-w gruncie rzeczy-wchodzę na śliski grunt.
    Za to śnieg zrobił się taki,taki CHRUPIĄCY!

    Jak zmniejszę,to dodam,idę nabyć czekoladę i pomarańcze.
    Wiewiórki donoszą,że Sylwiórka przybywa w lodowe rubieże.

    Ps:Szymon,nie martw się,zajmę się nią jak rodzoną Sylwiórką:>

    śpiąca królewna
    tylko jest tak zimno,że człowiek nie zdąży się porządnie wykrwawić(nie mówiąc o zaśnięciu) a już mu tężeje

    na urodziny dostałam bandę smerfów

    A Alek postanowił zbierać sople
    do miski

    Zawsze miał zapędy kolekcjonerskie
    uprzednio zbierał kamienie,żuczki,ślimaki i nakrętki o butelek

    *”Rafał powiedz mi jakiś fajny tytuł notki”
    no i w tytule jest efekt takiego postępowania

    Z każda mijającą chwilą mój sprytny i przeniegły plan posiadania odśniezonego podwórka obraca się w perzynę.
    Jestem całkowicie i absolutnie Zasypana.
    Czuję zasypaność w kościach i widzę wszędzie gdziekolwiek nie spojrzę.
    Siedzę w ciemnicy,bo jakbym odsłoniła okno widizałabym jeszcze więcej zasypaności a tak wystarcza mi,że o niej wiem.
    Czytanie Pana Lodowego Ogrodu nie przynosi ulgi:)
    mogłabym pójść z Figa na spacer ale:
    a)Figa śpi
    b)musiałabym najpierw strwonić pół godziny na wydostanie się za płot a następnie zostałabym zasypana tuz po wyjściu na otwartą przestrzeń

    Podsumuwując-spacer nie kalkuluje się
    No i musiałabym się najsamprzód przyoblec w wielką mnogość tekstyliów.

    Oprócz tego,że cięgle i neizmiennie pada snieg w zasadzie nic się nie dzieje.
    Widzieliśmy dejbrejkers,który się nam podobał.
    Figa chrapie,nie wiem do kogo się upodabnia w tym momencie,bo ja nie chrapię.
    I nawet nie jest ułożona w jakąś finezyjną figurę jak się jej to dość często zdaża.
    Koty przestały wychodzić i kiedy nie zchodzą do kuchni na jedzenie śpią.

    I byłam jeszcze w Sop(e)licowie.

    No i skończyłam.
    Tylko nie jestem całkowicie pewna czy to zrobiłam.
    Bo równo 30 lat temu to ja miałam Zero roków,oraz zero dni.
    I nie wiem czy dzis skończyłam trzydzieści,skoro 1 rok skończyłam w 1981.
    To wszystko jest takie skomplikowane i wymyka się logice:)

    A w tym roku zamiast kwiatów i prezentów przyjmuję całusy.
    Zgodnie z zasadą,że najwięcej witaminy će jest w całowaniu.
    Bo ja się tak ostatnio słabowita czuję…

    A tak,końcowe,zaległe zdjęciunia Figuni.
    Bo okazuje się,że Figa jest jak troll tylko odwrotnie.
    W zimnie działą na przyspieszonych obrotach,za to w cieple potrafi przyjąc Mąrdy wyraz twarzy.
    Dostojny wręcz Arystokratyczny.
    pozory,pozory….

    na pytanie”Ilu Alków mieści się w tej dziurze pod kominkiem?”
    odpowiedź brzmi”Jeden siedmioletni”

    Weronika z gumkami odmikołajowymi
    również”niezamawianymi”

    wcale nie pozuję do zdjęcia…

    …nic a nic…
    w ogóle skąd ten dziki pomysł pfff

    ***

    A jeśli chodzi o zwierza

    ***

    Niedługo będę miała urodziny.
    Jak mówi przysłowie”zycie zaczyna się po trzydziestce”
    Więc już nie mogę się doczekać  tego zaczęcia życiowego.
    Ależ będzie jazda!
    Mam też wiele pytań.
    Czy powinnam się teraz/obecnie czuć płodowo?
    Komu/z kim będę w powinności przeciąć pępowinę?
    Czy lekarz da mi klapsa?:>

    Czy wspominałam,że Rafał nabył wagę?
    Zrobił to.
    Nie rozumiem jednak dlaczego waga pokazuje,że rano ważę 54 a wieczorem 53.
    Czyżbym nabywała ciała poprzez sen?


    • RSS