skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 5.2010

    Niemniej jednak jak Coś w nią wstąpi,jest jak demon czystości.

    zdaża się że motyl waży tyle co słoń
    lub też że słoń unosi się na warkoczu leciukto niczym motyl

    Poszłam do neurologa i czekałam w kolejce.
    Czekałam,czekałam i jeszcze bardziej czekałam.
    Kolejka rozmawiała o polityce i służbie zdrowia.
    Czekałam,czekałam,czekałam z całych sił.
    Bo skończyłam Wylęgarnię już na początku czekania w kolejce i plułam sobie w brodę,że nie wzięłam drugiej ksiązki.
    A potem straciłam przytomność.

    Obudziłam się z neurologiem przy głowie i ratownikiem medycznym przy nogach.
    I nie poszłam już tego dnia do neurologa bo większość dnia spędziłam najpierw na pierwszym sorze,który miał tępy dyzur,a potem na drugim sorze,który dyżur miał ostry.
    W związku z czym ominęła mnie uroczystość z okazji Dnia Mamy i Taty w przedszkolu.
    Za to Rafał zrobił furoę będąc Złym Wilkiem w okolicznościowym przedstawieniu.
    Z relacji wynika,ze chodził po sali w pozie przygiętej,wyszczerzonymi pazurami i wygłaszał głosem złowrogim kwestię swą
    „Mam chrapkę na babkę”
    Wywołując salwy smiechu wśród pięciolatków i nie tylko…
    W momencie kulminacyjnym zaś legł rażony strzałem z dubeltówki na dywanie i będąc na wznak machał kończynami jak zuczek przewrócony na plecy.
    Wszystkie kamery jak twierdzi skierowane były na niego a nie na Leśniczego,który oswabadzał babcię i Kapturka.
    Czekamy niecierpliwie na film na jutubie:)
    Rafał kazał mi nosić ze sobą batonik ratowniczy i każe mi ciągle jeść.
    I dstałam skierowanie na emaraj w końcu.
    Kolejka zdaje się sięga października lub dalej.

    Ogólnie jestem lekko flakiem z niewyjaśnionych przyczyn.

    Za to dostałam mnóstwo laurek i błyszczyk do ust.

    A co u was?

    ***

    pan korytarz

    wiadomo co kobiety

    ktoś maluje fioletowe grzyby na ścianach
    podejrzewam gang frotki

    przytulia zawieszona w czasie

    nocna gościuwa

    Albo wcale,że nie.
    Kilimandżaro postanowił nie zanieczyszczać atmosfery erubcją swego wnętrza i umrzeć śmiercią antybiotykową.
    Zrobiło się bardzo ciepło i moja uprawa roslin zrobiła się zielona i czerwona.
    W odpowiednich miejscach oczywiście.
    Postanowiłam kupić pączka.
    Zdjęcia,jak wrócę.

    ***

    Wyprawy po pączka miewają zaskakujące zakończenia:)

    chata z piernika:>

    serowy przedmiot porządania

    kontroler lotu po zajęciach obowiązkowych

    uprawa moja

    nowa Bartka zabawka

    wróżby z piany wracają do łask

    ***

    Pan Al,zwany dalej Ali podczas wilgotnej przejażdżki rowerowej
    Jakoś nie przemówiły do niego moje przestrogi,by w razie opadu udać się czem prędzej do domu.
    Ale wszystko miał mokre z majtkami włącznie:)
    A woda lała się strumieniami:>

    A jeśli gdzieś wyjeżdżałam,to tylko o centrum.

    Zdażyło się bowiem tak,iż postanowiono uprzątnąć posesję,na której w wolnym stylu i w ramach współczesnej sztuki użytkowej znalazły się opony wielu rodzajów i kształtów.
    Skafandra jako osoba akurat znajdjąca się w odpowiedniej lokalizacji zadanie wykonała przy pomocy Bartka.
    Bo 13-tki to podniosę,ale 17-tki nie dałam nawet rady poturlać.

    Następnie wrócił Rafał a skafandrę napadły boleści wielkie.Przeogromne.
    W miejscu w którym napadły ją w roku ubiegłym z resztą.
    Odwieziona na SOR skafandra poddała się tomografii głowy i badaniu krwi.
    I teraz będzie najciekawsze,mimo boleści opasującej ją i utrudniającej oddychanie skafandra(jak również Rafał)zachowali resztki myślenia racjonalnego i bardzo im sie nie spodobało zachowanie lekarki.
    Pani lekarka postawiła bowiem diagnozę po trzech wypowiedzianeh przez nich słowach z czego pierwsze to było „dzieńdobry”
    Pani lekarka na początku próbowała wygonić Rafała z gabinetu na co nie zgodziła się pacjentka oraz(zywiołowo)osoba jej towarzysząca.
    Wtedy pani lekarka się nafochała i zaczęła skafandrę badać.
    Sprawdzała czy potrafię podnieść nogę,albo rękę”do granicy bólu”
    I dopiero jak nic nie wykryła zauważyła,że skafandra od jakiegoś czasu mówi jej,że nic jej tam nie boli,że ból siedzi w odcinku kręgosłupa piersiowego w okolicah kręgu dwunastego tegoż odcinka i że jest opasujący.
    Pani lekarka siadła i straciła inwencję.
    Skafandra jako nadal w boleściach musiała sama przypomnieć pani lekarce o zleconym domięśniowo ketonalu.
    A potem czekali sobie oni na krzesełkach dwie godziny.
    Ponieważ cierpliwość skafandry jest wręcz przysłowiowa czekali cierpliwie,mimo iż wiedzieli,że sanitariusz dostarczył wyniki 20 minut po badaniu.
    W końcu Rafał wszedł  do gabinetu i przypomniał pani lekarce o tym,że czekamy a ona w zywe oczy powiedizała”och wyniki dopiero przyszły”

    A potem ponieważ ani rtg ani tk skafandrogłówki nie wykazały zmian zaleciła leczenie psychiatryczne i postanowiła skafandrę wypuścić do domu.

    W tym momencie skafandrowa cierpliwość poszły się je*ać i nastąpiła burzliwa wymiana zdać i opinii na temat wyżej wspomnianej pani lekarki oraz poziomu jej wykształcenia.
    W trakcie ekhem rozmowy ze skafandry ust korali niczym diament czy płatek róży wypadły słowa często używane przez frotkę w esemesach.
    Albowiem profesjonalizm lekarski wielce ucierpiał w jej oczach gdy po ketonalu boleść jej nie przeszła a pani lekarka nie zainteresowała się tym faktem.

    Zbiegła się brać lekarska i pielęgniarska i skafandra została przekazana pani lekarce innej.

    Skafandra zawędrowała na piętro pierwsze i pozwoliła sobie przekomputerować klatkę.
    A gdy leżała podłączona do bardzo interesującego leku,po którym zaczęła widziec podwójnie i to w okularach(bo bez okularów to ona ma to na codzień)przyszła pani leakrka inna i powiedizała,że ma dla niej dobre wiadomości:
    -Jestem zdrowa spytała skafandra?
    -Nie,badanie wykazało,że ma pani zwyrodnienie kęgosłupa z prawo uwypuklonym skrzywieniem z jego rotacja osiową,ostteofitowę na krawędziach powierzchni trzonów i nierówne obrysy blaszek granicznych powierzchni trzonów-guzki Schromla.
    -A po polsku?-spytała skafandra,która leżała w dwóch światach z czego jeden sie ruszał w dodatku.
    -Ach kawałek pani kręgosłupa umarł,ale że był sprytny to się odbudował,tylko trochę inaczej no i zanim to zrobił jakiś figlarny nerw wszedł w nie tą stronę w którą powinien*

    I już o 3:45 byliśmy w domu.
    Dnia następnego boleści pojawiły się,ale już nie w tak zintensyfikowanej postaci,a skafandra zadzwoniła do poradni neurologicznej,żeby się zarejestrować,bo zgodnie z zaleceniami potrzebna jest jej rechabilitacja.
    Pan recepcjnistowy chętnie zapisał skafandrę na 20 stycznia 2011.
    Skoro koniec świata się zbliża stanęło pod znakiem zapytania czy warto,a Rafał zadzwonił do NFZ-u i okazało się,że wystarczy wejść na góre do gabinetu i opowiedzieć o swojej dolegliwości aby być przyjętym uż 25go maja.
    Tego roku.

    Następnie nic sie nie działo,tylko skafandrę zaczął boleć nos.
    Rano okazało się,że nos zaczął boleć ja z powodu ruchów tektonicznych gdyż na nosie zaczęło jej rosnąć Kilimandżaro.
    Niby nic prawda,skafandra niejednego pryszcza w życiu miała.
    Ale ten był inny.
    Ten oprocz nietypowego wzrstu ikoloru zaczął swym jestestwem promieniować wzdłuż nasady nosa az do zatok szczękowych wokół  oka do zatoki skroniowej.

    Rafał postanowił dostarczyć skafandrę do lekarza na co ona zareagowała sceptycznie,bo niby co powiedzieć lekarzowi w takiej sytuacji?

    „Przepraszam mojej żonie wyrósł pryszcz na nosie.”
    Skierowani do chirurga dowiedzieli się,że lepiej żeby to obejrzał laryngolog.
    Bo zakażeniami nosoczaszki to się oni raczej nie zajmują,że on najchętniej by to naciął,gdyby było na pośladku.
    U otolaryngologa dowiedzieli się,że tak owszem jest to pryszcz tylko w nieciekawym miejscu bo jakieś dwa centymetry od mózgu i jeśli przez naczynia dojdzie do zakażenia mózgu,może być nieciekawie.
    Ale skafandra nie zgodziła się na leczenie szpitalne,dostała receptę i pojechała do domu.
    Chociaż Rafał twierdzi,że widział ten błysk w skafandryjskim oku na myśl o 4 dniach tylko i wyłącznie z książkami,z niedogodnością w posaci kroplówki.

    Bo podczas prmieniowania Kilimandżaro promień dotarł aż do tego miejsca gdzie skafandra trzyma okulary.
    Używanie okularów stało się w tym momencie niemozliwe,ponieważ wzmgało ból.
    A skafandra bez okularów w świetle dnia porusza się jak dziecko we mgle,bo ma za dużo rozmazanych bodźców.
    Skafandra w ciemnościach porusza się jak kot,ponieważ włącza echolokację.

    Gdybym miała na to jakiś wpływ z dostepnych mutacji wybrałabym oczywiście skrzydła,albo skrzela,ale nie narzekam:)

    *państwo rozumieją,że to nie jest dokładny cytat prawda?
    Trudno spamiętać dokładnie co kto do ciebie mówi,jak mówią dwie osoby na raz:)

    ciekawy i wielce interesujący lek

    skafandra w różu
    (odsłona druga)

    4 x sory

    Dzię dobry.
    Dziś będzie osiem zdjęć z czego trzy zagraniczne.

    Rafał zrobił herbaciany test.
    Od lewej „irligrej”,herbata torebkowana i lipton.
    Hipoteza zakłądała,że herbata będąca wysuszonymi liśćmi z dodatkiem bergamotki nie zaparzy się w zimnej wodzie w przeciwieństwie od herbaty reklamowanj przez Gwiazdy polskiej estrady czy czego tam,która jest farbowana.
    Moje tłumaczenia,że herbata Każda po wsypaniu do wody ową wodę zabarwi,ponieważ ma takie właściwości nie przyniosła efektu i test odbył się.
    W pierwszych pięciu minutach testu,herbata po prawej stronie nabrała ciemniejszego odcienia/barwy niż inne.
    Po godzinie nie było różnicy.
    Mit busters country version.

    paproć zamorska
    Rinonka otrzymała wytyczne na temat paproci w Dniu Przesilenia:>

    to siadło na mnie gdy ja siadłam na ławce
    siad nieautoryzowany
    ale ma włochate czułki:>

    lecznictwo w warunkach domowych
    bo jakby ktoś chory wyszedł na wizytę u lekarza to by mu zatoki wywiało:)

    ponieważ zaczęła się wiosna,Alek codziennie przynosi mi kwiaty

    krakersiki

    Figa prowadzi nasłuch pomimo że śpi

    Panna Kropka przyczajona na schodach.
    Pierwsze co zrobiła po przybyciu,to próba wciśnięcia się pod zmywarkę.
    Niestey nie ten rozmiar dziury:)

    ***

    A już dziś bęzie koncert strachów.
    A już jutro będzie koncert dody!
    (chyba,że jednak go nie będzie)
    A już w czerwcu będzie koncert metaliki.
    A juz w listopadzie będzie koncert lejdi gagi.

    Lakier i szminkę musiałam pożyczyć o Weroniki.
    Nie posiadam kosmetyków w tym konkretnym kolorze.
    Maj sprzyja nowym imidzom:>

    I odleciałam do mojej piaskownicy.
    Z godzinnym opóźnieniem to zrobiłam,bo żal mi było opuszczać krainę Nibelungów,zwłaszcza,że otrzymałam propozycję matrymonialną,ale ona chciała żebym była kurczakiem domowym i gotowała jej makaron.
    Al dente!
    Wyobrażacie to sobie?!

    Ponieważ nie miałam książki,miałam krzyżówki.

    jak widać przystosowały się do otaczającej rzeczywistości.
    Nie wiem co to hardangerwidda.
    Ale na pewno nie jest to słowo w języku polskim.

    ***

    Na koniec kolejny dziwny obyczaj.
    Otóż spodnie.
    Spodnie owe zakładają osobniki kończące studia.
    Dowiedziałam się tego duzo później od mojego norweskiego informatora.
    Chodzi o to,że oni je musza nosić przez miesiąc,od wtedy kiedy byłam do późnego maja.
    Mogą je zdejmować jedynie na noc.
    Bez prania.
    Jeśli zostaną przyłapani na praniu grożą im jakieś nieludzkie konsekwencje.
    Możliwe że nawet obcięcie warkocza…

    Tu akurat na prawym udzie klon,na lewym świstak.
    Każdy miał inne aplikacje.
    Miesiąc bez prania.
    Nadal o tym myślę:>

    Aby duch był wesoły musi mieć najdzone ciało.
    Toteż:
    Pierwszego dnia zrobiłyśmy kanie w panierce z sosem pieczarkowym.
    +wino:)
    Drugiego dnia zrobiłyśmy pastę jajeczną i pastę rybną,kotlety mielone z ryżem i halucynogenną sałatą:)
    tartę z winogronami i pieczoną owcę
    +wino:)
    +drugie wino:>
    Trzeciego dnia zrobiłyśmy kanapki z szynką,serem i jajkiem sadzonym,spaghetti z mięsem i sosem pomidorowym i kurczaka w winie z pomarańczami zapiekanego z warzywami
    +wino:)

    Panujące temparatury sprzyjają do dostarczania organizmowi napojów wszelakich.
    Zwłaszcza że wiatr wywiewa całą ciepłość z ciała jesli człowiek się zapomni.

    Właściwości sałaty odkryłysmy późnym wieczorem,kiedy to z pozoru niewinne pytanie:
    -Gdzie jest woda?
    Oraz równie niewinna oraz logiczna odpowiedź:
    -W kranie.
    Wywołała niepochamowaną wesołość u osób biorących udział w dialogu.

    I oglądałyśmy sobie Pratchetta.
    I leczyłyśmy się.

    A tytułowy pepper mix zawiera całkiem sporo elementów niebędących pieprzem:>

    -Chcesz dwa czy trzy?
    -Dwa.
    -Wszyscy tak mówią a potem chcą trzecie:>
    -…
    -…
    -…
    -Chcesz trzecie?
    -Mhm:)

    plac zabaw przy szkole
    trening młodych Wikingów

    bros brothers

    kaczuchy leniwe jak pierogi

    chłopiec z ptakiem na głowie

    tej tradycji nie znałam

    gdybym umiała czytać runy pewnie bym się dowiedziała o co chodzi

    może to zwyczaj/tradycja
    (jakaś wyjątkowo osobliwa musze przyznać)

    a może tak przywołują wiosnę

    albo coś zupełni innego
    w końcu duzo tam lateksu

    kaczka,którą zwabiła Rinonka
    zwabiła ale bułki już nie dała

    niewyprasowany

    kulka
    z małymi kulkami w środku:>

    +10 do nieskończoności

    kobieta z białym pudlem
    wersja skandynawska

    toaleta poranna łabędzia

    jest świetnym pretekstem żeby się zatrzymać i siedziec pół godziny czekając aż podniesie skrzydło
    zmęczenie nie ma tu nic do rzeczy
    gdybyśmy szły bez przerwy mogłybysmy nabawić sie Kondycji
    albo czegoś jeszcze gorszego!

    udając sie do SPA w tym dziwnym kraju
    nalezy dwa razy sprawdzić jaki program zajęć relaksujących  jest oferowany


    • RSS