skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 7.2010

    to nie pies
    to owca długoogoniasta

    brzmi:gdzie i z kim?*

    * w konkursie nie mogą brać osoby,które z takich czy innych przyczyn znały odpowiedzi zanim pojawiło sie pytanie
    Tak będzie trudniej:>

    A ja jestem w stanie półpłynnym.
    Rozpływam się i tylko woda z lodem trzyma mnie w jako takim stałym stanie skupienia.
    Pomijam że o 7 poszłam z Figą na 10 minut i wróciłam mokra,lepka,zakurzona i nadająca się tylko pod prysznic.
    Na szczęście prysznic na funkcję Zimna Woda bo jak się weźmie taki zwykły to nic nie daje,a z mokrymi włosami można siedziec i pół godziny w miłym chłodzie.
    Pies leży i dyszy.
    Koty pochowały się w ciemnych zakamarkach i nie wykonują zbędnych ruchów.
    W garażu zalągł nam się jeż i mamy nowe zwierzę w związku z nim.
    Wyjście z domu między godziną 10tą a 16tą jest niebezpieczne dla życia dla takich wampirów jak ja.
    Bo kolor skóry i tak mi się zmienił,ale na to już nic nie poradzę.

    Za to 21go będę w Krakowie na chwilkę.
    Będzie też rinonka więc uważajcie na głowy.
    Telefon wszyscy mają więc wiadomo co robić.

    Rafał kupił mi zmywarkę.Dla odmiany czarną.
    Teraz będę chiała tylko czarne zmywarki.

    ***

    Sztuka nabłotna znaleziona na spacerze

    ***

    Śrubę znaleziono w garażu

    ***

    nie chce się chwalić ale widziałam crazy w telewizji

    Filip lekko insajd.
    Ale to minie…

    przyszedł do kuchni a potem wskoczył Alkowi na fryzurę i został wyprowadzony na zewnętrze

    no jasne

    że musiałam

    wybierać

    burza nr 1

    to białe coś za oknem to rozbryzg spod koła

    toteż musialiśmy zmienić samochód na terenowy by dalej się poruszać

    przerwa czasowo hydrauliczna

    burza nr 2

    więcej zdjęć nie ma bo roząłdował mi się aparat a w domu nie bylo prądu od 14tej do 19tej

    końcówka burzy nr 3 plus żłób kuchenny

    To zadanie tylko dla prawdziwych twardzieli.
    Konkurencja jest na nim miażdżąca.

    Niebo na zachodzie nadal było wz-burzone:)
    Na spacerze miałam wiele przygód i przydażeń.
    Figa i Sawyer jak zwykle polecieli bawić się w chowanego w owsie.
    Sawyer znalazł patyczek.
    Spotkałam ryjówkę i chwilę razem spacerowałyśmy po czym ona weszła mi do buta.
    Jak powszechnie wiadomo jestem niezwykle dzielna,odważna i nieustraszona więc na ryjówkę w bucie zareagowałam odpowiednio do sytuacji wydając ogdłos paszczowy typu „Aaaa!”
    Co-jak wiadomo-w języku ryjówek znaczy:
    „Ryjówko na boga toż to jest czerwonoskóra japonka firmy inblu reklamowana swego czasu przez Kaję zanim zaczęła reklamować liptona.Wyjdżże z niej natychmiast”
    Po czym wytrząsnęłam zwierzę z obuwia.
    Sawyer wytarzał się w lekko nieświerzej żabie i obecnie roztacza woń.
    Figa naszczekała na mężczyznę z aktówką za co dostała srogie upomnienie.
    Sawyer zjadł motyla.

    Ide ze starszakami do kina,zaćmić się trochę.

    Ryjówki są bardzo miłe w dotyku:)

    ***

    W lesie byłam.

    Jeśli chodzi o nowych superbohaterów zastanawia mnie najbardziej jaką mocą włada Bananowy Wzrokowiec.

    Alek odkrył kotkę z dwoma małymi kociakami na terenie przymagazynowym naszym.
    Są dokarmiane przez ludność okoliczną i okoliczny bufet:)
    Wielce miłe dla oka.

    ***

    Byłam też nierozważna,nierozsądna i nieromantyczna.
    W efekcie tej nierozwagi zjarałam się na ciemny heban.

    ***

    kaczuchy

    Weronika zrobiła domek dla węży.
    Mama z młodymi są w kuchni.
    Siostry cioteczne sa w salonie.
    A ciocia i czarna siostra w pokoju.
    Ale po co ja tłumczę,przecież to widać:>

    ***

    Oraz dawno nie widziałam tak niebieskiego motyla.
    Wszystkie okoliczne są wyblakłe.
    Ale ten jest w końcu miejski.

    Niestety nikczemna ilość stron sugeruje,że dziś wieczorem skończę.
    O ciężki losie! O losie zły!

    A ten tytuł rozdziału w połaczeniu z ta konkretną zakłdka kojaży mi się(niespodziewanie) z frotką:>

    Taki natłok rozmów telefonicznych,że nie zdążyłam o tym napisać.
    Rozmawiałam z Sylwiórką o ciążach i pieniądzach.
    Z Rafałem o badaniach i indeksach.
    Z Magdą Er o zakupach.
    Z Bartkiem o tym,że mu się w smochodzie kotka okociła i ma dwa kociaki teraz,więc w planach na przyszłość mam do oddania dwa kociaki motoryzacyjne.
    Można już sie ustawiać w kolejce.
    Uprzedzam koteczki lubią duże terenowe auta:D

    Jeszcze z kimś chyba rozmawiałam,nie wykluczam.

    A nie miałam czasu bo miałam w domu kolonie.
    I własnie wtedy musiałam poruklować babeczki.
    Pierwsza grupa:Adam,Alek,Weronika,Maja,Marlena-piekła babeczki.
    Druga grupa:Adam,Alek,Weronika,Maja,Justynka+dwa psiuty-poszła na spacer i kąpała się w Jeziorze przez duże JY.
    Jezioro bowiem ma jakieś 10metrow kwadratowych,ma ryby,żaby i pijawki i jest stawem.
    Dzieci po kąpieli w Jeziorze należy dokładnie umyć,opłukać,odsączyć i wyczesać.
    Psy również.
    Po myciu w wannie zostaje Osad.
    Ale nie jakiś tam osad z mydła.
    Prawdziwy soczysty Osad Stawiczny.
    Brrr:D

    ***

    A na koniec Weronika poprosiła mnie o wróżkę
    Włosy z nutelli.

    Włosy z nutelli,bo kolory sie kończyły.
    Ja wolę prostsze wzory.

    ***

    Apdejt;)

    Skafandra poszła w cug.
    Niemniej podczas gotowania pierogów na obiad powróci i przytoczy cytat.

    ***

    Pierogi dochodzą wiec przytaczam.

    „-Wódki nie ma-powiedział z przestrachem Farmazon.
    -Nie przerywaj!.Właśnie zamierzałem powiedzieć,że kieruje nami tylko i wyłącznie chęć pomocy wszystkimi naszymi…
    -Wódki nie ma!
    -Nie przerywaj,ciemny prymitywie,nieobznajomiony z elementarnymi zasadami dobrego wychowania.
    -Sierioga,ktoś ci podpieprzył wódkę z lodówki-dokończył martwym głosem pobladły nagle czart.”

    Moja żona wiedźma
    Andriej Bielanin

    ***

    -Ładnie wyglądasz mmo.
    -A ty prześlicznie.
    -A ty jak cały Pszefchświat! i Błyszczysz.*
    -A ty jak perełka w muszli.
    -A ty jak Wieeelka Perła.

    * należałoby sie zastanonwić Co błyszczy w skafandrze,bo na pewno nie brązowa spódnica ani dżinsowy top.

    „Gdybym miał zaczarowany ołówek,narysowałbym…”

    Prawdą jest również,że Adam jest w mojej bluzie,dziwnym trafem nań pasującej i na tyle niedziewczyńskiej aby nie wstyd było się w niej pokazać we wsi.

    I wcale nie przypomina tego chłopaka ze zdjęcia zrobionego niedawno*
    Bardziej do tego starszego:)

    ***

    -Zrobimy dziś ciasteczka?
    -TAK!
    (tentent małych stópek w tle)
    -Po obiedzie!Czekajcie!Jeszcze zupy nie ma!
    -Ale zrobimy z Ruklem?!
    -Tak.
    -Alek z Ruklem będą!Czekoladowe ciasteczka barbi bo mamy przepis!

    ***

    -Mamo a ja wiem co jest niebieskie.
    -Mhm?
    -Niebieskie migdały!

    ***

    Ależ mam ochotę na zimną nektarynkę!
    Nektarynki kojażą mi sie z frotką.
    Fajnie jak można coś ugryźć i jednocześnie się przyssać:>

    ***

    Weronika ubrała się w Strój Baletowy.
    Z okazji przybycia Majki i Adama te porzebierańce.
    Tylko fryzure nieodpowiednia miała i czem prędzej należało włosy do porządku doprowadzić zaplatając Kok Baletowy.
    Bo nie wiem czy wszyscy wiedzą,ale Prawdziwa Baletnica nie pokaże się nikomu jeżeli nie ma(oprócz stroju) Koka(koku?) Baletowego.
    Kok zdaje się być integralną częścią baletnicy.

    ***

    Wracając do frotki-tfu tfu-do nektarynek,sa takie jędrne i soczyste.
    O wiele lepsze od włochatych brzoskwiń i nie zostawiaja posmaku futra gdy sie je je.

    *niedawno w skali Wszechświata


    • RSS