skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 9.2010

    To zapraszam na kanapki.
    Zapraszam serdecznie.

    Jest fanstastczną kotą przytulną.
    Trzy dni zajęło jej przyzwyczajenie się i pozbycie lęków,bo głaskać i drapać za uchem to owszem,ale jak się ją brało na ręce to rozciapierzała łapy a na nich pazury.
    Ale teraz daje się ładnie zwinąć i przenieść przez zagrodę antyfigową ustawioną na schodach,bo na Figę syczy,chociaż Figa nie jest z tych psów nieprzychylnie nastawionych do kotów,wręcz przeciwnie.
    Małe koty robią z nią co chcą,a ona nie ma tej szybkości,żeby je dogonić,gdy bawią się w berka.
    No i fajosko się obwąchują:)
    Furia staje na tylnych łapach,obejmuje przednimi ten głupi* psi łeb i wąchają się nosami.
    Gniew ociera się o psie nogi.
    A Kropka wącha z przykucu,po czym startuje pod pierwszą lepszą rzecz,pod którą Figa się nie zmieści.

    Pasek jest kotą niezwykłą oraz wielce urodziwą.
    Jest pierwszą znaną mi kotą,która śpi pod kołdrą.
    Śruba kłądzie się przy moich nogach albo na twarzy ale bez przykrywania,a Pasek wślizguje się oraz wpełza pod kołdrę i zwija sie w kłębek przy moim brzuchu.I tak śpi oraz mruczy.
    A nocami ja staram się trzymać brzuch pod kołdrą zazwyczaj.
    Chyba,że okoliczności wymagają…:)

    Rafał spytał się mnie wczoraj czy wiem,że mamy sześc kotów?
    Więc mu powiedziałam,że wiem i czy on o tym wie?
    Paska nie oddam na pewno,dzieci już licytują z kim będzie tej nocy spać,bo jest to kota pościelowa.
    Uwielbia koce,kołdry,poduszki i jedzenie z puszki.
    Alek jest zachwycony,bo „Pasek się ciągle mizia”.
    Śruba musi mieć nastrój,lub mnie.
    Kawa jest indywidualistką,mizianie owszem,ale często wychodzi a wracając w deszczową pogodę zawsze ociera się o Figę żeby się wytrzeć:D
    Śruba jak wraca i pada deszcz zawsze jest sucha.
    Nie wiem jak to robi.
    Może ma jakiś koci parasol?
    Albo jest gęsią?
    Koty parterowe sa na etapie zabawowym i po skafandrze się wspinającym.
    ale po innych członkach społeczności równie chętnie.
    Wystarczy przez sekundę się nie ruszać i jest pewne,że Furia zaraz się wdrapie.
    A właśnie,jeśli chodzi o gąski,jestem od wczoraj dziką fanką gąsek smażonych na maśle ze śmietaną.
    To idę poszukać zdjęć i rozwiesić pranie,bo kupiłam wczoraj sowę.

    *tak,zjadła kolejne,różowe niech ją dunder świśnie

    Figa chce wyjść na dwór i piszczy.
    ale nie wyjdzie bo chce na ogród a tam mi rów moknie.
    Ale nie,bo sie okazało,że wcale nie chciała,tylko kawa przyszła.
    I przyniosła ryjówkę w prezencie.

    W sobotę miałam nowe zwierzę.
    Własne.
    Nazwałam go Marian i pojechałam na ostry dyżur go wyciągnąć.
    Czekałam ponad 2 godziny,bo to był ostry dyżur tylko dlda ludzi z wypadkami a reszta musiała czekać,co jest głupie,bo powinno być więcej chirurgów na stanie.
    W amerykańskich serialach medycznych oni się zbiegają zewsząd jak na jakiś zew.
    Gdyby ktoś chciał nakręcić Realistyczny serial o polskich chirurgach to przez kilka pierwszych odcinków oglądalibyśmy jak w poczekalni zbierają sie ludzie a potem dokładnie poznali ich losy do siódmego pokolenia wstecz,i może gdzieś w piatym odcinku pierwsza osoba zostałaby przyjęta.

    Oraz w międzyczasie jak czekałam,Adam znalazł kota.
    Piękny wielokolorowy,łasi się jak dziki.
    Nie bardzo wie za to jak się zachować gdy się ja bierze na ręce.
    Większość czasu odsypia,ale mieszka na górze więc mam 3 kociaki na dole,Śrubę w pokoju Weroniki na szafie,albo u Alka na biurku,albo w sypialni na łóżku,Kawę u Adama lub u Weroniki na łóżku,Hiene w łazience.
    Bo nazywa się Hiena.
    Małe kociaki nazywają się odpowiednio Nocna Furia,Gniew i Kropka.

    Figa ich co prawda nie je,ale nadal się boję,że zacznie się z nimi za bardzo bawić.
    Fajnie się obwąchują.Figa musi schylić łeb a Furia stanąć na tylnych łapach jak surykatka,żeby ich nosy się spotkały.

    Jak zbiorę słoneczniki dodam jakieś zdjęcie co nie.

    Kota imieniem Pasek.
    (bo Hiena zmieniła imię)

    oraz Marian Kleszcz

    Cześć.
    Śmiało,częstuj się.
    Szkoda,że tak bez zaproszenia,bom nieuczesana,ale kimże jestem aby ci posiłku odmawiać.

    Adam poprosił mnie o pomoc w komputerze.
    Bo szedł do szkoły a chciał kupić chlewik(!)
    Wydawać się może postronnym obserwatorom,że skafandra zajmuje się nicenirobieniem,relaksem i tego typu odpoczynkami.
    Ale nie.
    Od wczoraj jestem rolnikiem.
    Rano nakarmiłam:kury,kaczki,indyka i kozy.
    Wywiozłam od nich wszystkich gnój.
    Napoiłam towarzystwo.
    Zwrzniwowałam:pszenicę,kukurydzę,marchew,rabarbar,chmiel,koper włoski,owies,truskawki,ogórki i siano z pola zwiozłam.
    Potem jeszcze zajmowałam się małym krzaczkiem malin,samotną kózką i przezuwającą krówką.
    I pęczkiem ziół.
    I jeszcze zajmowałam się kotami.
    Urobiłam się po łokcie a to wszystko przed 11tą.

    Ale wieczorem Adam kupił chew.

    Dziś tak mnie plecy bolą i nogi i szyja i wszystko,że farma musi poczekać.
    Idę sobie poczytać książkę.

    Bo przeciez nie zrobiłam prania i nie suszę całego piekarnika grzybów.

    ***

    Znajdź kota

    Znów coś „ulepszyli” ulepszacze zawszone.
    Jak chcę dodać zdjęcie to mi się całość robi biała.
    Właśnie takiego ulepszenia oczekiwałam.
    Doprawdy.

    Adam jest chory i leży w łóżeczku.
    Alek poszedł na podwórko i przyniósł 4 podgrzybki.
    Dziś Adam poszedł z Figą na spacer i wrócił z maślakami.
    To wcale nie konkurowanie o względy przecież:)
    Zupa się gotuje.
    Moje chłopaki lubią dawać.
    A ja lubię brać:)

    tu będzie zdjęcie jak odbiorę dzieci ze skzoły

    Czy ja mówiłam,że robiłam kanapkę i zrobiłam ją sobie z serem żółtym i kawałkiem lewej dłoni własnej?
    Taki mięsny akcent,żeby przełamać smak sera.

    Najpierw ponarzekam,że Pogoda.
    Owszem dziś jest słońce i te sprawy,ale we wrześniu ja oczekuję Wrzosów,a nie,że deszcz mi moczy pranie niwecząc  suszenie prania na podwórku.
    Albo,że ogród pływa i mam wilgotny rów.
    ciekawe kiedy Rafał położy te rury.
    Chociaż w świetle ostatnich wydarzeń sprawa rur schodzi na dalszy plan,bo kupiłam zasłony i rurkę rosporową do sypialni.
    Taki nowoczesny karnisz a nie to z czym się jej nazwa w sposób oczywisty kojaży.
    Srebrną.
    Bo była tańsza o 10 zl od białej.

    W międzyczasie wszystkie dzieci poszły do szkoły.
    Plan jest tak wyszukany,że nie moą wszystkie wracać razem,co niweczy mój chytry,wakacyjny plan nieodbierania ich po szkole.
    Poza tym Adam jest chory więc tak jakby i tak odbieram,tymczasowo.

    W tym tygodniu Figa nie zjadła nic z odziezy,ale jeszcze trzy dni,toteż nie wykluczam.

    Z uwagi na to,że Idzie Zima,Rafał kupił wielką,puchatą kołdrę i wielką mięciuchną,flanelową pościel.
    Wspaniale sprawdza się jako leże dla kota,a że obecnie ja mam kotów pięć,tym bardziej powierzchnia spalna jest porządana.
    Alek kupił sobie książkę o owadach,w której oprócz ilustracji i opisu są przedstawione krótkie historie na temat.
    Na [przykład ważka siada na palecu kobiety,która jest na pikniku ze swym mężem.Przestraszona kobieta chce ważkę ztrząsnąć.
    Ważka mysli,że palec-owej kobiety-jest tłustą rózową lawą i gryzie ją.
    Palec vel-w swym mniemaniu-larwę.

    Tego typu historyjki,no wiecie.

    A jak po grzybach się w Alka wkręcił kleszcz,czekając na Rafała mogliśmy od razu przeczytać,jak to zrobił i czym i że pewnie czekał na Alka 7 lat,bo był ukruszony nieco i trzeba go było podważyć igłą w szpitalu.
    Oraz odnóża mu odpadły i było je trzeba koniecznie usunąć spomiędzy włosów,co wywołało ogólną wesołość,pacjenta również.
    Nikt przecież nie chciałby mieć kleszczowych nóg we włosach!

    Poza tym Alek miał urodziny,ale przyjęcie będzie w piątek.
    Poza drugim tym gdy jechaliśmy po książki cała bandą Weronika poprosiła:
    -Włącz czad!

    I Rafał włączył.
    Adam spytał tylko czy to rock i dowiedział się,że to akurat metal.
    -Lubię metal…-rozmażyła się Weronika

    Weronika lat 5.
    Lubi metal i petszopy.

    Metal pewnie po tatusiu.
    Petszopy wychodzi na to że po mamusi.
    Zbieractwo też po mamusi,bo mamusia zbiera zwierzęta i książki,a Weronika nazbierała już osiem petszopów i nadal czuje niedosyt.

    A wczoraj Rafał pojechał do biura.
    Ale tak długo nie wracał,że zaczęłam podejrzewać,że robi rozliczenie miesięczne faktur.
    Ale nie.
    ALE NIE.
    On sobie podstępnie kupił kolejny samochód.

    I to niby ja mam problemy z wydawaniem pieniędzy na niepotrzebne gadżety?
    Pfff.

    Dziś jak wróci zwiążę go i zawiozę do sklepu po moją empetrójkę,rolki i żel antypryszczowy.
    Bo coraz więcej osób w rodzinie posiada pryszcze.
    Bo potrzebuję empetrójki.
    Bo obiecał mi rolki,po tym jak wygrałam ostatni zakład,ale się wymiguje.
    Bo tak!

    Znalazłam czyszcząc zawalone książkami szafki Czarodziej ze świata Czarownic i Czarodziejka ze świata Czarownic Andre Norton,ale nie wiem czy o to chodziło,Rinonku?
    Bo czyściłam.
    Musiałam poustawiać w dwóch rzędach z czego jestem bardzo zaniedowolona,bo tak nie lubię.
    Ale znalazłam fajny rysunek Weroniki.
    Tylko muszę zmniejszyć.

    W sobotę jadę do Warszawy uprawiać Sylwióryzm Stoliczny.
    Strzeżcie się.
    Będe miała ze sobą deskę do prasowania i po tym możecie mnie rozpoznać,bo jadę inkognito i alibi:>

    A to żeby wszystko było jasne.
    Skafandra czasami szlaja sie po magazynach.
    Co prawda nie jest kierowcą,więc unika kamizelek,poza tym są niemodne,ale przestrzega przepisu/dopisu poniżej.

    mozna też szukać na fejsbuku:P
    ale na własną odpowiedzialność

    I czy można go jeść?

    ***

    -Kocham cię.
    -Ja też cię kocham.
    -A ja bardzo bardzo bardzo jak syreni blask!
    -Nawzajem nawzajem nawzajem.
    -A ja ciebie milion.
    -A ja ciebie nieskończoność.
    -O ty ściemniaro.

    W dialogu wzięła udział Weronika oraz skafandra.
    Tak,to skafandra wyszła na ściemniarę.

    Ryzyk-fizyk nie?
    Otóż sprzątam.

    Jeśli ktoś jeszcze żyje to został mi do sprzątnięcia jeszcze korytarz,ten pierwszy gdzie są buty do uzytku natychmiastowego.
    Do butowni boję się wchodzić,bo one tam żyją własnym życiem,mają swoje soprawy,problemy,troski i uciechy.
    Chodzą na spacery z dziećmi,gotują obiady,czytają książki,jak w życiu.

    Za to kręgosłup mam normalnie w pytę:
    Esy,floresy,fantasmagorie,guzki,śluzki i perełki.
    Trza by to oblać.

    Potrzebuję nowej empetrójki.

    i rolek
    żebym miała muzykę podczas relaksu

    Znów zeżarła moje majtki.
    Po powrocie z wakacji musiałam uzupełnić braki w bieliźnie,bo zjadła prawie wszystko.
    Więc kupiłam,hurtem.
    Dziś zjadła czarne z różową kokardką.
    Niedługo zamieszka w garażu.

    Skoro już o majtkach.

    -Mamo a ty masz szare majtki w różowe łapki?
    -Mam.
    -Bo ci widać.

    oklaski
    kurtyna
    owacja na stojąco

    ***

    Poza tym wszystkim co się wokół dzieje jestem wulkanem cierpliwości.
    Serio serio.
    Wiele potrafię wycierpliwić.
    Ale jak wybucham to klękajcie narody.

    Bo ja jestem wulkanem czynnym.

    pokaż swoje hobby:)


    • RSS