skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 12.2010

    ostatni raz w domu,niech sie tym zajmuja profesjonaliści

    Udało się wam kiedyś skaleczyć  palec biurkiem?
    Mi udało się dzisiaj.
    A potem poszłam odśnieżyć.
    I tak mi się fajnie odśnieżało i musiałam zabrać trochę śniegu sąsiadce,bo robiłam budę dla psa,że w końcu odśnieżyłam jej całość.
    W międzyczasie wyszła sąsiadka naprzeciwska i na mnie nakrzyczała słowami:
    „dziecko odśnieża się na kupę a nie na ulicę bo samochody nie przejadą”
    Juz juz miałam jej odpowiedzieć w podobnym tonie,ale zdecydowałam się na ignorowanie,co nią jak się okazało wstrząsło na tyle,że wysłała swojego synbka,żeby odśnieżał ulicę.
    A chciałam jej powiedzieć „dziecko za dwie godziny przyjedzie pług” albo”dziecko jak masz kupe to na nia odśnieżaj”
    Ale to jest ta sąsiadka,która dzwoni na policję jak nie umie wjechać na swoje podwórko,bo niby mój Żle zaparkowany samochód jej przeszkadza,po czym przyjeżdża policja patrzy na mój idealnie,podręcznikowo i koncertowo wręcz zaparkowany samochód i idzie jej powiedzieć,żeby się nauczyła jeździć zamiast wzywać służby.
    A potem poszłam z Figa na spacer.
    Na Odyna,dlaczego nie wzięłam szaliczka?!
    Zamarzłam już przy wyjściu na asfalt,ale byłam dzielna,oraz byłam twarda i doszłyśmy do hydroforowni a ona hasała jak głupia,ryła nosem w śniegu i tarzała się po okolicy.
    W drodze powrotnej miałabym przysłowiowy wiatr w oczy ale skuliłam się i przypięłam do Figi,szkoda że Figa ciągnąc do domu nie ciągnie w lini prostej.
    Chciałam iść po śladach,bo śniegu jest powyżej kostki,ale już napadało tyle,że nie było widać śladów,a patrzeć na drogę nie mogłam bo wiatr mi to uniemożliwiał.
    A jak wróciłyśmy znów musiałam odśnieżać,bo napadało na biało.
    Teraz przebrałam się w mój wyjściowy polarowy dres i skarpety po pachy,nasączyłam herbatą i zrobiłam dwie kanapki na ciepło z szynką,serem i jajkiem sadzonym.
    Z podwójną szynką,podwójnym serem i podwójnym jajkiem.
    Siedzę i taję,odtajam,odtajowuję,uprawiam tajink bądź oddaję się tajeniu.
    Właściwie to nie wiem jak to nazwać,po prostu mrowię w niektórych częściach ciała i ogrzewam sie śpiącym kotem.

    Uprawiam nicość.
    Znaczy dziś zrobiłam krupnik i usmażyłam cebulę do pierogów,ale to się nie liczy*
    Czytam nowego Moersa,wielce urodziwa lektura.
    Oraz nieustanne pranie**
    Rafał pojechał z Adamem do Suwałk,Alek wziął szachy,misia i plecak ze zmianą bielizny i poszedł spac u Michała,Weronika spakowała petszopy i poszła z wizytą do Zosi.
    Mam duże obłożenie domu kotami,w każdym kącie jakiś siedzi.
    Od kilku dni błąka się w okolicy pies.
    Duzy,rudy i z łańcuchem.
    Wystawiłam mu miskę z jedzeniem,ale tak średnio mu smakuje chyba.
    Nie pozwala się do siebie zbliżyć,a wiele razy juz próbowałam mu ten łańcuch zdjąć.
    Widziałam go jak spał za górką,bo tam nie wiało,jak poszłam wieczorem na sanki.
    Garaż mam otwarty tylko na wielkość kota,więc raczej tam nie śpi.
    Może mu z palet jakąś budę zrobię?
    No i się martwię.

    ***

    Mikołaje nieprawdaż.

    i z głupimi minami
    jedni się bardziej wczuwają niż inni jak widać

    ***

    Ale na serio co ja mam teraz robić?

    ***

    *w skali Wszechświata oczywiście
    **jak wyżej

    Mimo,że jestem bardzo anty myśliwska,tytuł pasuje do tego co mi sie przydarzyło.
    Pojechałam kupić suknio-kreację sylwestroną dla Takiej Jednej co nie była w posiadaniu.
    Zajechałyśmy do mojego od jakiegoś czasu ulubionego sklepu.
    Tylko dni mi sie pomyliły,wbrew temu że powinna być środa czyli dzień nowego towaru,był wtorek poraz dzień Wszystko Po Dwa złote.
    Dwa razy pytałysmy czy to nie ściema z ta kosmiczną ceną i:
    Fakt wydałyśmy 100zł.
    Ale dostałysmy z tej okazji 50zł gratisu zakupowego.
    W sumie jak teraz o tym myslę,to określenie Kosiarka bardziej pasuje do tego co sie działo potem w sklepie niż Łowy.
    Łowy wymagają Strategii,Skradania się,Kamuflażu,Sprytu,Refleksu,Podstępczości Zorganizowanej(jeśli polujemy w grupie) oraz opcjonalnie Walki Na Łokcie z innymi łowczymi.
    A tu nie dość,że prawie nikogo nie było,to ciuchy same pchały się w ręce.
    W dodadku odpadł element Wyboru,z którym jak wiemy niektóre skafandry mają problem.
    Normalnie koszmar:)

    Idę po samochód,zaraz wrócę.

    24.12.2010
    Zaraz to jak wiadomo taka wielka bakteria:)))

    Mam zaległości,ale okazało sie,że robimy święta więc szybko zaplanowałam menię oraz uczyniłam stosowne przygotowania.
    Tradycyjnie(chociaż nie w standardach ogólnych) będzie kurczak w smietanie,spaghetti z sosem bolognese,ryba po grecku,marchewka zasmażana,pierogi,zupa pomidorowa z ryżem,pieczarkowa z makaronem,grzybowa z ziemniakami(bo u nas każdy ma Wymagania dotyczące zupy) rinonkowy sos na bazie małych jaskiń/grot z duża zawartościa tłuszczu odzwierzęcego i dużego pojemnika pełnego skondensowanej laktozy,pire  kotlety mielone ach i do makaronu bedą malusie pulpeciki któresmy z Weroniką kręciły dziś rano.
    Oczywiście że nie sama,ja nie robię,ja mam od tego ludzi.
    Rafał kupił jakąść wykwintną rybę faszerowaną rybą oraz udekorowaną czarną rzepą na środku.
    Ide zamieszać makaron ok?

    25.12.2010

    borze zrzuć bombę
    złamałam sobie paznokć

    Zasnęłam około 18tej chyba,dziś byłam na Tronie z Adamem,Rafał donosi,że powróci z hałsem i redbulem co bym nie przegapiła żadnego odcinka,Weronika lata po domu ze sprzętem,eliminacje do konkursu Najdziwniejsze Filmy Amatorskie poniżej 7 roku życia rozpoczęte,Alek od dwóch dni wybiera dzwonek,oczywiście ma kilku faworytów,znam te meodyjki na pamięć i powoli zaczyna mi latać oko gdy włącza,Adam gania po domu z blasterem i zabija drzwi.Jedzenia starczy nam do wiosny,chyba że najpierw wszystko zjem-co jest bardzo prawdopodobne.Klopsa już prawie nie ma,kurczak tez się skończył,jakiś mały aniołek obudził się w nocy i zjadł wszystkie małe kotlety,a później twierdził,że odwórcił sie na chwile i figa mu zeżarła,marchewka zasmażana na dnie słoika,cały czas albo jem albo śpię.

    Obudziłam się rano oblepiona od góry do dołu kotami,a po bokach dziećmi,mężami i pluszakami,rotacyjnie i w nieprzewidywalnej konfiguracji.
    Najadłam się straszliście,okropniowo i makabrogennie.
    Będę trawić trzy miesiące,jak wąż.

    Wiem akcja toczy sie dość haotycznie,bo mózg uciska mi klops ze ćwikłą i paszteciki z barszczem a zaraz pouciska mi jeszcze kotlet z ziemniakami marchewką i buraczkami,a na deser zjem sobie śledzia,albo rybe po grecku.

    Jak mi przestanie uciskać dodam zdjęcia.
    Trzy miesiące jak sądzę.

    ***

    Poza tym oglądałam film z Brusem w czwartek.
    W opisie było,że wojenne,kryminalne,przygodowe,ale dla mnie to był sajens fikszyn.
    Po pierwsze Brus dał się złapac Niemcom podczas II wojny światowej,a oni byli dla niego niemili.
    Helooooł,Brus jest Niemcem.
    Potem było,że był Zły.
    No proszę was Brus-Zły?
    Coś się komuś Bardzo pomyliło.
    Oczywiście na koniec wszystkich uratował a wojna się skończyła,ale tak absurdalnego filmu o Brusie jeszcze nie widziałam.
    A widziałam przecież wszystkie.

    A w kinie dowiedziałam się,że będą nowi piraci karaibscy i Thor na wiosnę.

    27.12.2010

    A ja nadal twierdzę,że to jest notka o ciuchach.




















    Figa podstepnie kradnie i wynosi do ogródka ziemniaki.
    Spodziewam sie obfitych plonów latem.
    Może  jako jedyna,która nie ma swoich wirtualnych kur przenosi marzenia do świata rzeczywistego?

    Zdaża się najlepszym.
    Ważne jest aby była schłodzona wódka na takie okazje.
    I coś na zapojkę,nie.

    ***

    Ale to tylko wątek poboczny.
    Rafał zadzwonił,że się trochę spóźni,bo jest Śniezyca.
    Wyjrzałam przez okno i zadałam kłam jego sufestiom na temat aury twierdząc,że jest piekny słoneczny dzień.
    Rozmowa obdyła się o jakiejś dzikiej godzinie,w okolicach szóstej.

    Do tej pory napadało mi już pół metra.
    To sobie poodśnieżam w ramach rozmasowywania zakwasów nieprawdaż?

    ***

    były też
    prze

    ski

    do wina naturalnie

    model przyszedł w którkim rękawku,twierdząc że jakoby zapomniał bluzy mimo potrójnego przypominania o niezapomnieniu o tej części garderoby
    dziwne

    węszę spisek…

    ***

    Odebrałam Alka.
    Zanim się wykopałam z domu,bo śniegu było do p[ołowy drzwi i wykopałam sobie tunel do samochodu minęło trochę czasu.
    Oczywiście jest miękki i leciutki i podejrzewam,że ten ciężar to po prostu złośliwość rzeczy łopatowych.
    Wróciliśmy po chwili,serio,ja mam do szkoły 2 minuty,poza tym trafiłam na zieloną falę na jedynej ulicy jaka była po drodze.
    Wróciliśmy i okazało się,że nie ma śladu po odśnieżaniu.
    Alek z Michałem zostali wysłani na Sanki Ekstremalne,czyli zjeżdżanie z Górki Śmierci na czerwonych plastikowych dyskach w czas Zawieji i Zamieci.

    Zastanawiałam się odśnieżając podjazd,dlaczego na podjeździe jest mniej sniegu niż na podwórku,logicznym jest przecież,że powinno byc go więcej,bo nie ma tam ściany garazu która utrudniałaby sniegowi bezpośredni opad.
    I własnie podczas odśnieżania powrotnego,zauważyłam,że nie tylko ja odśnieżałam.
    Bo przecież sąsiad również i prastarym polskim zwyczajem sąsiad odśnieżał tak,żeby u niego nie było ale było u mnie.
    Cudnie.
    Czyli Bitwa Na Lopaty rozpoczęta!

    Niestety źle trafił,bo nie jestem dziś w humorze aby docenić jego złą wolę,ani pomoc w odkwaszaniu moich licznych zakwasów.
    Urodziłam trójkę dzieci do 3 cm bez znieczulenia i on myśli,że pokona mnie w odwalaniu śniegu?
    Pffff że tak to ujmę.
    Oraz jestem z natury zawzięta,bezlitosna oraz mściwa.

    Co prawda mam już odśnieżone,ale idę poprzewalać śnieg na Jego Stronę:)

    ***

    Uprałam lateksowa rękawiczkę.
    Jest czysta i pachnąca.
    Tylko tak z czystej ciekawości chciałabym wiedzieć dlaczego to zroniłam?

    Lub wiadro mrozone,jak kto woli.

    Obudziłam się dziś rano będąc zwłoką,oraz zombią.
    Nakazałam Rafałowi natychmiastowy i bezapelacyjny powrót do łoża w celu tulenia mnie i ogrzewania.
    Wyznałam mu tez,że:
    -Jestem zwłoką.
    -Ja jestem wielką zwłoką-odparł
    -A ja małą chudą zwłoką,która chce spać-dowiedział się w zamian.

    Jako zombia spłynęłam ze schodów i nie odpalił mi samochód,więc Rafał zawiózł bandę do szkoły.
    A ja wezwałam Bartka.
    Teraz już mi wszysko działa i warczy.

    Najbardziej zdziwił mnie zakwas na palcu serdecznym prawej ręki.
    Bo niby skąd?
    Któż to wie,kóż odgadnie?

    Po wspomagającej cisnienie i wypłukującej magnez kawie nadal byłam zombią.
    Snułam się po domu robiąc milion prań.

    A potem się wyprysznicowałam.
    A potem odebrałam Alka.
    A teraz gotuję makaron.

    Jestem taka zmęczona i chce mi się spać.
    Ale nie zasnę o nie.
    Mam umówioną wizytę z prowiantem.

    Kopytka,ciastka i mnóstwo cebuli!

    A wkrótce nadejdzie wiosna.

    Tak na prawdę to owszem,tylko w ciągu ostatnich dni nie udało mi się zatrudnić skrzatów kuchennych.
    Pewnie wszystkie sa na zakupach w centrach handolwych,albo ubierają choinki.
    Na gwiadke miałam tylko jedno zadanie,ale za to jakie!
    Miszyn imposybol czyli wyjęcie choinki z garazu,tylko,że wiosną,latem i jesienią w garażu rozmnozyły się motory,rowery i motorowery,a choinka była na samym samiuśkim końcu w dodatku ponad poziomem morza.
    Ale któregoś dnia przyjechał Bartek z Arturem i jak dwa Tomy Kruzy wydobyli ją z odmętów i dostarczyli pod drzwi.
    Dziś banda robiła łańcuchy.
    Oraz bombki z papieru.
    Nie masze,zwykłego kolorowego.

    Nie mam telewizji,która nadaje ten program,nie szkodzi,moja mam zadzwoni i mi wszystko opowie.
    Tylko żeby nie było widać,że mam pryszcza!

    ***

    Pasek jest najprzytulniejszym kotem wszechświata.
    Weronika uważa,że jest to „kot miłosny”
    Potwierdzam.
    Oczywiście mimo elementów zachowania różnych od innych moich kotów,działa na nią wiele ,że tak to ujmę elementów tradycyjnych.
    Pojawienie się skafandry w łózku natychmiast generuje pojawienie się w łóżku kota.
    Obecnie conajmniej jednego.
    Prawo zajętości pudełek i toreb równiez wyśmienicie.
    Jedno pudełko postawiłam im w kuchni i wszyscy chcą w nim leżeć.
    Myślę,że ustaliły kolejkę patrząc na zmieniejące się cyklicznie w pudełku koty.
    Ale Pasek jest trochę inna.
    Ulubioną rozrywką otóz bowiem jest plątanie się w skafandrowłosach.
    Śruba jeśli kładła się w pobliżu to albo w okolicy kolan albo centralnie na twarz.
    Za to Pasek przyczaja się przy rozpuszczonym owłosieniu i nurkuje weń.
    Głaszcze,mieżwi,przeczesuje pazurkami,wgłębia się pyszczkiem i uwaga liże oraz smokta(smokcze?hę?).
    Mam długie,mocne i gęste włosy bo kilka razy dziennie kot mi je z oddaniem godnym wiekszej sprawy czeszcze,gładzi i ślini.
    Wniosek nasuwa sie sam,bez większego wysiłku.
    Dla Paska włosy to fetysz.
    Oraz wynikający z wniosku nr 1 wniosek nr 2 Pasek w poprzednim wcieleniu była Rafałem.
    Lub fryzjerem!
    Oczywiście ze względów gatunkowych Rafał mi włosów nie ślini,lecz wielce je wielbi i poważa.
    Rafał wie też również,że sutki mam gdzie indziej niż na głowie,bo inaczej tego smotkania u Paska nie umiem wytłumaczyć.
    Poza tym Pasek jest jedyną kota,któa ceni sobie spanie Pod Kołdrą0oczywiście w wielkim poblizu sksafandry oraz centralnie Na skafandrze,konkretnie na skafandrobrzuchu.Kładzie sie w sposób sfinksowaty i czeka na pieszczoty.
    Ach właśnie,pieszczoty!
    Osobna całkiem kwestia.
    Chociaż niebardzo.
    Po ułożeniu mi fryzury Pasek kładzie się obok i nadstawia ciało do pieszczot.
    Ale jak!
    Podejrzewam,że jest kotem,który nie tylko daje ale też bierze:P
    Bo najpierw głowę za uszami,potem pyszczek tak pod brodą,jednym palcem wzdłuż az do łapek,potem przekręca sie na plecy i wtedy brzuszek,potem znów na drugi bok i tak po całości,mówi języjkiem ciała co mam robić.
    Gdy siedze przy komputerze zazwyczaj mam wokół kilka zwierząt,złażą się:>
    Pasek na kolanach i Figa obok,wąchają się i w ogóle i każde oczekuje drapania lub głaskania.

    A poza tym, tak się jakoś złożyło przypadkiem,że założyliśmy teatr.
    Jakby ktoś jest wścibski i ciekawy oraz miał ochotę się odchamić trochę ptrzed świętami to proszsz.
    Albo chciałby zaimponować dziewczynie teatralną randką a nie kino->pizza,to tu TTR .
    Och no wiele jest powodów dla których można iść do teatru co nie?
    Bo jeśli ktoś jest Sprytny oraz Przebiegły na pewno domyślił się,że w teatrze może sobie bezkarnie zobaczyć skafandrę.
    W ramach premii świątecznej,bonu prezentowego czy innej promocji oraz gratisu.
    Ale uwaga jest to edycja limitowana,więc prosze się spieszyć z rezerwowaniem miejsc.

    A skoro już o bajkach,to w Suwałkach

    Byłam w suwałkach załatwiać Ważne Sprawy.
    Ponieważ w związku z przydarzonym się mi przydarzeniem stałam się wyjętą spod prawa piratką drogową.

    A było to tak.

    Jechałam sobie Drogą aż skończył się asfalt,więc skręciłam do domu.
    Wiozłam do domu siebie i Paska,bo Weronika pokazywała kota w szkole.
    Jechałam,jechałam aż dojechałam do skrzyzowania z drogą w lewo a tam jechał sobie lanos.
    A że nie zatrzymał się gdyż jak sie dowiedziano(sie spieszył) tośmy się lakuchno o się auteczkami otarli.
    Zdaża się.
    Efekt no cóż,tak,ten no ja jechałam range roverem z zamontowaną na froncie kratą na kangury a oni nie.

    Tylko,że potem było na prawdę Ciekawie oraz Interesująco.
    Pominę złotym milczeniem zachowanie syna państwa lanosowych,który przybył po chwili,oraz pani joli,która w te pędy przybiegła

    Pominę również zachowanie kolegi policjanta syna sąsiadów,który równiez przybył i dawał wiele dobrych rad na temat Jak Mówić Żeby Uznali Moją Winę.

    Bardzo dziś jestem Pomijająca,ale to dlatego,że miałam najpierw napisać na świerzo,ale mi przeszło więc Pomijam.

    A potem również Pomijam zachowanie pana policjanta mundurowego i jego namawianie sie z policjantem kolegą i jego niesłuchanie co mam do powiedzenia.

    Jako rasowa piratka drogowa mandatu nie przyjęłam,ale tak się akurat stało,że mi się skończyła ważność udokumentowująca moje prawa autorskie do kierowania pojazdami.
    A bo to pierwszy raz? Pfff

    Więc pojechałam do Suwałk,złożyłam sobie wniosek,zrobiłam sobie zdjęcie i uzyskałam przysłanie mi jazda prawa do domu,co by nie jeździć po raz wtóry.

    Więc siedzę i czekam.

    W związku ze składanie,a nawet nie samym składaniem tylko procedurą mam jeszcze kolejna opowieść,ale teraz zaraz jade po alka więc inną razą się dowiecie.

    fajne miasto,ale za mało drzew mają
    wyciachali wszystko jak mnie nie było
    głupki

    Złotowłosa i dwa balony

    Czyli elektrostatyka dla przedszkolaków home made-zastosowania praktyczne.

    Byłyśmy w „osząłu” za zakupach.
    Kupiłyśmy zajefajne rajstopy.
    Niektórzy,żałują,że nie ma takich w skafandrowych rozmiarach,bo chętnie by sobie kupili takie właśnie.

    (tak wiem,mistrzyni drugiego planu,ale skoncentrujmy się na pierwszym i pomińmy milczeniem drugi ok?
    przysięgam jak ktoś wspomni o drugim planie to zajebię bo nie jestem w nastroju dziś)

    ***

    Zrobiłam wszystkim prezenty mikołąjkowe.
    A mówiąc wszystkim mam na myśli Wszystkim.
    Nawet podstępem zwabiłam Rafała do sypialni rankiem,mówiąc,że jestem zaczarowana i nie wstanę jeśli do mnie nie przyjdzie,ale on olał prezent i go nawet nie wziął.
    Podejrzewam,że nawet nie zauważył co ma pod poduszką,ale przecież nie będę mu wsadzać do buta,jeśli pod poduszką nie odkrył to i w bucie by nie zauważył.
    I nawet coś całkiem śmiało wspomniałam o prezentach i ten tego,a on powiedział,że dorosłym się nie robi.
    Więc siedzę sama w domu robię pranie i zmywarkowanie jak Dorosła i użalam się nad sobą,że dorosłam.

    Chujnia z grzybnią z tym Dorastaniem i nienawidzę świąt.


    • RSS