skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 1.2012

    Mgła Krem Mruczek Śruba
    kubełek rozmaitości
    myślałam,że skoro jest tyle śniegu Pasek przestanie przynosić myszy,bo te zakopały się głęboko w swoich norkach
    i przestała
    wraz ze śniegiem Pasek zmieniła dietę na sikorki

    odgłos pługu odśnieżającego okolicę,wlewa otuchę w serca mnogością białej aury strapionych

    i tych których zaskoczyła,tych na literkę „d”
    i pewnie całej masy innych,o których nie wiem
    mnie na przykład,taka półmetrowa zaspa tuż za kołami samochodu odrobinkę denerwuje
     
    ***

    ***
    zachód 
    mroczny tort  i tajemnicze szramy
    tajemnicę znam tylko ja
    bo na schładzanym w garażu pudle tortozawierającym przysiadła znienacka Śruba:)
    nie mówcie nikomu
    ***

    ***
    bardzo mała kawa-espresso:)
    tort
    czaszka Monster High-dla niewtajemniczonych
    kubek wydrzasty:)
    ***
    Tajemnicza notatka znaleziona przypadkiem w książce
    Felczer,hmm prawie jak Wiedźmin…

    Który raptem spadł.

    W styczniu!
    Wyobrażacie to sobie?
    śnieg 
    styczniu
    Paranoja jakaś.
    Nikt nie spodziewał się takiego obrotu kuli ziemskiej,w wyniku którego będziemy daleko od Słońca a deszcz będzie miał kształt heksagonalny.
    Zaczynam podejrzewać,że śnieg jest Hiszpańską Inkwizycją,bo jej też nikt się nie.
    Miałam też poużalać się nad sobą,że śnieg po pachy a ja pędzę/gnam na złamanie karku,w zamieci jakiejś dzikiej i dobrnąwszy do szkoły,jestem uchetana jak dziki osioł,zła,mokra,złożecząca,zziajana również i wodzę wokół wzrokiem złym,ale jak juz miałam 
    Wy-cho-dzić,przyjechał miły ups i przywiózł opony.A ja wykorzystując okazję,zaskoczenie,polegając na pierwotnych instynktach i będąc miłą i kurde słowa mi brakuje.No taką sierotką niebogą,zostałam podwiedziona co zaoszczędziło mi stresów,marszu i wielce prawdopodobnego poślizgnięcia się podczas wędrówki-w efekcie siniaków,otarć i bóli wszelakich.
    Te dygresje mnie kiedyś wykończą!
    Więc:P
    Miałam napisać i nawet zmniejszyłam już śnieżne zdjęcia,ale znalazłam w garażu kota i to co pada oraz czy ktoś się spodziewał zeszło na plan dalszy.
    Wygląda jak mały Pasek.
    Nazywa się Bursztyn.
    Rasa Garażowiec Styczniowy.
    Od tygodnia wiedziałam,że coś zalęgło się w garażu,a dziś jak przyszła sama i wystarczyło zrobić „łaps” i już była w kuchni jedząc z miseczki.
    Mruczy i zasypia na kolanach,tylko psy ją trochę denerwują.
    magia polędwicy
    i to kolejny kot,który sam zjada tabletkę
    ***
    Dzieci z Bullerbyn

    Dobra,szybko,bo idę do szkoły na Dzień Babci i Dziadka.

    Jupi.
    Kluczowym kluczem do „jupiania” jest IDĘ.
    A idę bo jak już odkopałam samochód spod dwóch i pół tony śniegu to się raptem okazało,że linka od sprzęgła się wzięła i zerwała.
    Oraz okoliczności drugoplanowe,takie jak milion sniegu do przebrnięcia i skafander księżycowy.
    jaka mać,taka nać:>

    Ja for egzampyl jem jajecznicę na meny difrent łejs.

    Nie tylko dlatego,że odmian jajecznicy jest soł meny,ale dlatego,że added dodatki zmieniają jej tejst na tyle,że można każdą wersję traktować jako osobne disz.
    Poza tym się nie boringuje mimo braku czeńcza głównego składnika.
    Dopuszczalne w skafandryjskiej kuchni są następujęce odmiany:
    -jajecznica z solą i pieprzem
    -jajecznica z cebulą
    -jajecznica ze szczypiorem
    -jajecznica z serem
    -jajecznica z pieczonymi plasterkami ziemniaków(znana na półwyspie iberyjskim pod nazwą tortilla)
    -jajecznica rozmieszana w mijsce i nie bełtana na patelni(inna nazwa omlet) plus dowolne dodatki
    -jajecznica z kiełbasą
    -jajecznica z polędwicą
    -jajecznica na boczku
    -jajecznica z serkiem fromage(tartare grzybowy)
    -jajecznica z kurkami
    oraz 
    -jajecznica z pomidorem,o której dziś szerzej opowiem.
    Aby przyrządzić jajecznicę z pomidorami potrzebne będą:
    -patelnia
    -drewniana łyżka
    -masło
    -jajka
    -pomidory
    -sól i pieprz
    Pomidorom nacinamy skórkę na podobieństwo jednego z symboli wiary i polewamy wrzątkiem.
    Nacięcie nie ma wymiaru metafizycznego,służy jedynie ułatwieniu zciągnięcia z pomidora skórki.
    Na patelni rozpuszczamy masło* i wbijamy odpowiednią ilość jajek,solimy,pieprzymy i bełtamy do całkowitego zcięcia białka.
    W tym czasie kroimy odskórkowane pomidory w łódeczki i wrzucamy na patelnię gdy jajecznica nie wykazuje elementu FLUKÓW**
    Znów lekko solimy i pieprzymy całość.
    Mieszając przypominamy sobie,że pomidory powinny być pokrojone w plasterki,ale nie przejmujemy sie tym,ponieważ nie stwierdzono do tej pory aby kształt pomidora zmieniał smak jajecznicy z pomidorami.
    UWAGA! nie wrzucamy całych pomidorów.
    Po chwili przekładamy jajecznicę na talerz,smarujemy chleb masłem i pozostaje nam tylko aktywna obrona śniadania przed kotami,które siedzą na stole.
    Smacznego.
    Jak się pewnie co bystrzejści już zorirentowali tytuł jest tylko dla zmylenia przeciwnika:
    *-no dobra,na tym maśle podsmażamy trochę polędwicy,bo taka nam bardziej smakuje,ale jest to opcja/wariacja a nie reguła
    **-element FLUKÓW jest nieporządany ponieważ jestem od dzieciństwa uczulona na ciągnęce się w jajecznicy galaretowate i półprzejrzyste FLUKI powstałe z białka podczas niedostatecznej obróbki termiczej tegoż,poza tym są obrzydliwe, dodanie pomidorów powoduje usoczystowienie jajecznicy,dlatego dodaję ję gdy jest sucha,ale jeżeli ktoś nie jest w ten sposób uczulony może zaryzykować dodanie pomidorów wcześniej.
    Wyzywam do stanięcia w obronie czci,odwagi,honoru i innych przymiotów będących obecnie w stanie zaniku.
    Jejku jej,wszędzie kolorowe zcinki!
    Wybaczcie dygresję,lecz tworzę a tworzywo ma swoje prawa.
    To nie pojedynek,ani sprawdzian ani nic z tych szkolno muszkieterskich rzeczy.
    Bruce Willis potrafi samochodem strącić fruwający helikopter,latać na migu od zewnątrz,uratować świat przed ZŁEM mając jedną zapałkę i millę j. hodować kury i chodzić w kapciach z futerkiem,uknuć tak pokręcona intrygę że do końca nie wiedzialam.
    O walorach dekoracyjnych Brusa nie wspominam,bo tu nie chodzi o wygląd a poza tym,nie ma w tej dziedzinie konkurencji.
    A co potrafi twój kinowy facet?
    wyzwanie prywatne-bo jeśli tylko utopić się,trzy razy okraść kasyno*albo podrywać Dżenifer Lopez z beżową szminką,to ja nie wiem.
    ***
    Skoro efekty wzrokowo-kapiąc -ślinowe nie są brane pod uwage w dzisiejszej rozgrywce zrobię ranking ornamentów umilających spozieranie na akcję zza kubła popkornu.
    Fakt istnienia fajnych filmow bez elementu Gwiazdy jest de facto,w istocie,zaiste,rzeczywiście,bezsporny.
    Ranking ozdób
    1.Bruce Willis
    2.Wolverine
    2,5 Aragorn i Legolas,tylko w wersji razem
    3.Angelina Joli
    4.wczesna edycja Brada Pita
    5.Paul Dano
    ***
    Rękawiczka klapnęła na dziedziniec.
    Nie ma odwrotu.
    *-nie że sam,cienias,tuziny mu pomagały!

    Byłam w trakcie pisania obszernej i soczystej notki,gdy zawołał mnie Rafał a ja pokornie podreptałam do kuchni w nadzieji na jakies słodycze.

    A potem przyszedł Bartek i wiem że niechcący i że będzie mu przykro,ale zawsze mi żal rzeczy Utraconych Na Zawsze,głównie dlatego,że nie da się ich odzyskać.
    Czekaj muszę wpuścić kota.
    Więc siedzę pogrążona w żalu,który osładza mi jeno kolor nowego obuwia(by Bartek nota bene)
    a wcześniej pisałam o tym,że zapomniałam objaśnić,że mikołaj,renifer(na zdjęciu jeszcze bez poroża) oraz Wilk sa prezentami świątecznymi zrobionymi własnoręcznie,gdyż takie są najcenniejsze itp.
    Jest to najnowszy efekt przebłysku chęci skafandry do tworzenia.
    Sa to czego może nie widac na pierwszy rzut oka ozdobne a zarazem dyskretne opakowania na papierosy.
    Pierwotny po ysł własnoręczności opierał się na skręcaniu,gdyż niedawno posiadłam taką umiejętność i znajduję w niej zadowolenie z pracy zawodowej,której jak wiadomo nie używam.
    Ale jak zaczęłam skręcać to mnie poniosło a wiadomo,że nie można powstrzymać tornada czy innego dzikiego żywiołu.
    Taki żywiołak ze mnie trochę i plączą mi się literki,przez co,co chwila czytam,cofam i usuwam zbędne lub dodaję brakujące ogonki tu i ówdzie,a to z kolei denerwuje moją cierpliwość,gdyż jestem profesjonalistką i mimo,że nie przykładam uwagi do ortografii, a nawet gardzę nią jawnie i publicznie, to lubię żeby literki były poukładane,poniekąd dlatego,że sama nadałam im szyk,bo to taka bezsensowna,obniżająca samoocenę i czasochłonna autodestrukcja,kiedy wkurzam sama siebie,a czeka na mnie książka!
    A chciałam napisać,że Bartek zniweczył mój tajemny plan pochwalenia się opakowaniami(czyt wszechstronnym talentem do wszystkiego czego się dotknę) ,który chciałam zakończyć hipotezą o treści:
    „Strach pomysleć czego bym mogła dokonać mając maszynę do szycia?!”
    bo Bartek kupił mi na urodziny oprócz książek,koszulki,salami,maszyne do szycia właśnie.
    A także ręcznie obrabianą dechę do krojenia.
    No i przypaliłam fasolkę,ale tylko trocchę,nic nikomu nie mówcie ok?
    Teraz śmiało możecie wszystkim obdarowanym zazdrościć p;osiadania unikalnych gadżetów sygnowanych by skaf_
    Owszem to była reklama i promocja,bo mam chęci,maszynę i nieograniczoną wypobraźnię dzięki którym nie zamierzam zaprzestac produkcji na tych kilku artykułach.
    Zamówienia proszę mailem.
    Kształt i adres korespondencyjny mile widziane.
    Zastanawiam sie też czy powinnam oczekiwać zapłaty,bo nie wkładam w nie ani kawałeczka,to wszystko z zamałych ciuchów,ale nutka/żyłka/kropelka czy iskierka materializmu znalazła wygodny zakamarek w mózgu i nie zamierza sie z tamtąd wynosić.
    Tylko,że taki obrót sprawy niepokojąco kojaży mi się z PRACĄ a wiadomo.
    Stosunek do PRACY to ja mam głęboko…
    Mówiłam już że mam nowe buty?
    I płaszczyk sobie kupiłam.
    I skarpety.
    Ale o tym w kolejnych odcinkach-dawkowanie informacji w postaci subtelnych poszlak,podsycania ciekawości i oczekiwania w napięciu.
    Wiem wredna jestem,taki mój urok.
    Dzizas!
    Fasolka wyskoczyła i dała wyraz dezaprobaty moich poczynań parząc mnie boleśnie w narzędzie pracy.
    Wcześniej podczas działań okołoablucyjnych skierowanych na twarz,zgubiłam okulary,a że myślami podczas,byłam hen hen daleko umkło mi miejsce pozostawienia mojego przyżądu ortopedycznego umożliwiającego mi kontakt z rzeczywistością.
    A że bez okularów,które jak na złość,są prawie niewidoczne,błąkam się jak dziecko we mgle,odczuwając narastająca panikę(rozdepczę,albo usiądę)frustrację(jak można byc tak rozkojazonym,że nie pamięta sie o czynności poprzedzającej docelową) oraz dezorientacje ogólną powstała w wyniku nie ograniczonej jakości obrazu lecz huku samooceny sięgającej bruku.
    Nie pomagaja w poszukiwaniach efekty uboczne,czyli bezwarunkowa nadprodukcja kanałów łzowych,a wycieraczki nie nadążają,bo ja lubie się nad soba użalać.
    W takich warunkach przypadkowe odnalezienie upragnionej rzeczy,dwa piętra niżej od obszaru poszukiwań,nie daje wcale satysfakcji a potęguje zagubienie i poczucie bezsilności,marazmu i dekadencji.
    Szlag,Rafał zauważył,że fasolka miejscami przywarła do garnka,ale ja się nie przyznam.
    Mam nadmiar tego poczucia winy,że wszystko robie źle,jestem nieuzyta,niegramotna i pozbawiona jędrności.
    Kupiłam sobie podkładkę pod mysz,bo znudziło mnie ciągłe zmienianie kartki,która słuzyła do tego celu,bo ciągle sie zaginała i przestawwała spełniać funkcję.
    Strasznie mnie teraz wkurza,bo mysz czasami mnie nie słucha a ja przywykłam do karności sprzętu komputerowego i jestem pod tym względem wymagająca,surowa i nieprzejednana w próbach samowoli tegoż.
    ***
    A na koniec lampka.
    Fotogeniczna i dająca niekończąca sie zabawę.
    Do czasu zapełniania karty,co nie?
    ***
    W odpowiedzi na prywatny i zaszyfrowany komentarz frotki,pragne donieść,że lo orifjejm,ale jak poszłam na góre w poszukiwaniu numeru,okazało sie ze koty nie mają szacunku do Chowania W Bezpiecznych Miejscach Miniaturowych Pomagek a lokalizaacja szmineczki jest nieznana.Ale odnajde jeżeli nie zjadły.
    A obów o którym wspomniano,posiadam już tylko w odcieniu czerni a nie tym o którym mówiono na spotkaniu.
    Przecena w oszą 20zł para.
    Złowróżbnie stukają niosąc nocą pośród chodników widmo ostatecznej zagłady.
    Czyli mnie.

    • RSS