skafander-i-hiena blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 5.2012

    miotacz wodny

    ***
    Chcę kanapkę z żółtym serem,polędwica i jajkiem sadzonym,albo z serkiem czosnkowym i pomidorem,albo smażoną rybę w panierce i niech będzie mintajem.
    Albo bez konieczności albowania,tylko muszę opracować odpowiednią kolejność.

    no proszę:)

    Już w piątek do wygrania burza (nagród)

    Zapraszamy do kolektur

    Sprzątając rano dorosłego szpaka sprzed drzwi zaczęłam się zastanawiać,czy to koty czy może nie zauwazyłam jak na wsi powstała jakas mafia.

    -Mamo a chłopaki nam nie dają grać w zbijaka!

    -To weźcie druga piłkę.
    -Ale my mamy za mało osób,bo ich jest cztery!
    -To weźie sobie jednego.
    -Ale oni są wcale nieprzydatni!
    Oczywiście w grę wchodzi punkt widzenia,ale „dziecko prawdę ci powie” nadal obowiązuje:)

    Z okazji,że jest dziś milion stopni siedzę w jasnej norze z pootwieranymi oknami,chłonę przeciągi i cierpię.
    Od rana zrobiłam 5 prań i wszystkie są juz suche a numer 6 ma jeszcze kilka minut do końca programu.
    To jest na plus.
    Na minus jest,że ja te pranie muszę wywieszać i zbierać po chwili,a jak wychodzę i wywieszam to atakuje mnie skwar.
    Skwar połączony z promieniami.
    Na plus jest,że jak to wszystko wyparuje,będzie burza.
    Ale ja nie mam żadnego kremu,pewnie pójdę do szkoły z parasolem.
    Nie,jednak mam,minitubkę Antyhelios!
    Na minus jest,że to naprawdę jest mini i w sztyfcie,zanim bym się zabezpieczyła minęłaby godzina.
    Skoncentruję się na nosie.
    Ach,jest też wiatr i bardzo dobrze,bo chłodzi,tylko że bardzo źle bo człowiek* może nie zauważyć że się rozsypuje na proszek.
    Znaczy zauważy,bo jest wiatr,tylko przez ten wiatr nie zauważy,że już tym proszkiem zaczyna być.
    I kupiłam sobie buty.

    W poprzednich dwóch,niesprzyjające okoliczności skutecznie uniemożliwiły mi dodanie notki zakończone sukcesem.

    Oczywiście,że nie pamietam co chciałam napisać.
    Obecnie jestem w nastroju ujemnym na temat nieautoryzowanego wymontowywania czegoś z mojego samochodu,żeby potajemnie to później zamontować,zapominania o tym i zapalaniu się* w związku z tym mojego samochodu przy próbie odpalenia tegoż.
    Ach tak,jeszcze wyszłam z psem i zostałam ukąszona przez komar,wychodzenie z domu znów stało się niebezpieczne.
    Nie poprawiło to mojego nastroju,ani samopoczucia.
    Nastrój i atmosfera wyraźnie zgęstniały.
    Gdybym była kreskówką,zawisłyby nade mną burzowe chmury.
    *mówimy o zapalaniu w formie wybuchów,płomieni i dymu a nie takim umownym „zapalaniu samochodu” kluczykiem

    • RSS