Trzeciego dnia rura odmarzła.
Ponieważ rura zamarza zawsze,gdy jest około minus 30,po zamarznięciu rury uszczelniłam kocem i poduszkami drzwi wejściowe i wstawiłam do butowni piecyk.
Mocując koc do futryny wkręciłam sobie śrubokręt w kciuk,ale zaczęłam krwawić dopiero jak wróciliśmy z Adamem do kuchni.Temperatura przy drzwiach była bliska temperaturze za drzwiami i krew zamarzała zanim zdążyła na dobre wypłynąć.

Minikota z rodzaju Szelest lezy między klawiaturą a ekranem i bardzo jej się podoba pisanie bloga.
Dodałabym jakieś zdjęcie-co nie?- ale przedwczoraj zdechł mi pewien dysk,na którym to wszystko było.
Nie jestem pewna co skopiowałam a czego nie,ale większość powinna być jeszcze w aparacie.

Oraz postanowiłam zrobić nieinwazyjny liftink polików.
Podoba mi się nazwa.